top of page

Nikt nie przyznaje do tankowca, który wbił się w rafy u wybrzeży Hurghady



Od tygodnia 50 km na południe od Hurghady stoi na mieliźnie - wbity w rafy koralowe - niewielki tankowiec. Z pierwszych informacji przekazanych przez komisję Urzędu ds. Rezerwatów Morza Czerwonego wynikało, że zdarzenie "nie spowodowało strat w ekosystemie, a tankowiec nie uszkodził raf koralowych". Dziś wiadomo, że straty są, i to duże. Jest jeszcze jeden problem...





Przypomnijmy, do zdarzenia doszło w ubiegły poniedziałek. W wyniku silnego wiatru 76 metrowy statek pływający pod banderą Panamy uderzył w podwodne skały i osiadł na mieliźnie na wysokości skalistego wybrzeża Safagi. W wyniku uderzenia o dno pękł kadłub, a morska woda zalała maszynownię przez co statek został unieruchomiony. Tankowiec wypełniony mazutem płynął z Suezu do Dubaju. Na pokładzie było 11 egipskich marynarzy i kapitan.


Tuż po zdarzeniu wszyscy członkowie załogi zostali ewakuowani, a na miejsce udały się holowniki i nurkowie. Po dokładnym zbadaniu miejsca zdarzenia okazało się, że tankowiec poważnie uszkodził rafy koralowe, a jego "wyciągnięcie na głębokie wody" będzie wymagało specjalistycznego sprzętu i pieniędzy. Ponadto prokuratura zaczęła szukać winnych, a odpowiednie instytucje związane z ochroną środowiska osób, które za to zapłacą.





Jak podaje portal cairo24 komisja Urzędu ds. Rezerwatów Morza Czerwonego wydała memorandum w którym czytamy, iż "statek spowodował poważne szkody w rafach koralowych i środowisku morskim. W związku z tym zażądamy podjęcia środków prawnych przeciwko kapitanowi statku i spółce będącej właścicielem tankowca oraz wyrażamy zgodę na wydanie decyzji o zajęciu statku w obawie, że ucieknie, opuści wody egipskie bez ponoszenia kar i odszkodowań za zniszczenia raf koralowych oraz środowiska morskiego".  I w tym momencie pojawił się kłopot...



Statek Maridive 7 znajdujący się w tej chwili na rafie koralowej w odległości 8,6 mili morskiej od portu Safaga... nie ma właściciela. Przedsiębiorstwo Maritime&Petroleum Services Company zaprzeczyło swoim powiązaniom z tym tankowcem. W specjalnym oświadczeniu firma napisała, iż "sprzedała go innym podmiotom w sierpniu 2020 roku i nie ma z nim nic wspólnego".





Wszyscy zamieszani w ten incydent umywają ręce bowiem obawiają się gigantycznych kar. Za samo naruszenie ustawy o ochronie środowiska właściciel tankowca będzie musiał zapłacić 10 tysięcy dolarów. Ale to "pikuś". Jak podaje Urząd Ochrony Środowiska Morza Czerwonego kara dla właściciela statku zostanie nałożona zgodnie z prawem międzynarodowym i wynosić może nawet kilkanaście milionów dolarów.


Podobne zdarzenie miało miejsce w połowie kwietnia, kiedy to w wyniku kłopotów z silnikiem na rafy koralowe u wybrzeży kurortu Sharm el-Sheikh wpadł 158-metrowy gazowiec pod banderą Liberii.






Gazowiec Claudia Gas wraz z załogą został "aresztowany" w porcie w Sharm el-Sheikh do czasu oszacowania wszystkich szkód środowiskowych. Te "wyceniono" na 25 milionów dolarów.


Na razie tankowiec Maridive 7 stoi na rafach koralowych i straszy turystów.




Comentarios


bottom of page