Egipt wycofuje się drastycznej podwyżki podatku za wycieczki po Morzu Czerwonym
- 13 godzin temu
- 2 minut(y) czytania

To byłby olbrzymi cios dla całej branży turystycznej związanej z działalnością na Morzu Czerwonym. Na cztery dni przed wejściem w życie decyzji o podwyżce "podatku od morskich wycieczek" Ministerstwo Rozwoju Lokalnego i Środowiska Egiptu odroczyło jej wdrożenie.
Jak poinformował zarząd Rezerwatów Morza Czerwonego w pilnym komunikacie "decyzja o podwyżce opłat za wstęp do rezerwatów przyrody Morza Czerwonego została odroczona". Informacje w tej sprawie otrzymały wszystkie centra nurkowe, centra aktywności morskiej i łodzi safari.
Do tej pory za samo "wejście turysty na jednostkę wypływającą w morze" organizatorzy wycieczek oddawali 5 dolarów od osoby na rzecz Państwa. Co ważne, od osoby. Od 15 czerwca opłata miała wzrosnąć o 100%, czyli do 10 dolarów od każdego turysty.

Pierwotnie podwyżka miała wejść w życie 15 stycznia tego roku, ale w wyniku protestu przedstawicieli branży morskiej została ona odroczona o pół roku, czyli do 15 czerwca.
OrganIzatorzy wypraw nurkowych i safari domagali się (i wciąż domagają) od Ministerstwa Środowiska "rezygnacji z podwójnego opodatkowania". Ministerstwo chciało podwyższyć podatek od każdej osoby na pokładzie oraz zwiększyć opłatę za wpłynięcie na tereny rezerwatów Morza Czerwonego. Chodzi m. in. o wycieczki do słynnego "Domu Delfinów" w okolicach Hurghady.
Wiadomo, że i tak wszystkie koszty ponosiliby nie organizatorzy rejsu, a turyści.
Związek Przewodników Turystycznych, centra nurkowe i właściciele łodzi safari przekonywali i nadal przekonują rząd, iż proponowane, wyższe opłaty zagrożą turystyce nurkowej i wycieczkom po Morzu Czerwonym, przyczynią się do znacznego wzrostu cen oraz mogą spowodować falę bankructw.

Według założeń Ministerstwa Środowiska, oprócz 10 dolarów za każdego turystę na pokładzie właściciele łodzi płaciliby dodatkową daninę w wysokości od 10 do 60 USD dziennie - za każdy rejs - w zależności od wielkości jednostki pływającej.
Portal taucher przeprowadził krótką symulację dodatkowych kosztów, które poniósłby turysta zamierzający wybrać się na rejs nurkowy. Z prostych wyliczeń wynika, że z "obecnych 40 dolarów za osobę tygodniowo opłata wzrośnie do 20 dolarów za osobę dziennie. Oznacza to, że opłata za 6-dniowe safari potroi się z 40 do 120 dolarów".
- Organizatorzy safari już są obciążeni między innymi dopłatami za olej napędowy, wygórowanymi opłatami portowymi (1000 dolarów za noc w Port Ghalib) oraz opłatami za wstęp do parków morskich w wysokości 800 dolarów za statek tygodniowo. To tylko kilka przykładów, a lista dodatkowych opłat jest długa - czytamy w portalu.
Na szczęście dla miłośników fauny i floty Morza Czerwonego Ministerstwo Środowiska wycofało się z wdrożenia tej decyzji w życie. Nie oznacza to jednak, że pomysł został zarzucony.
Jak informuje zarząd Rezerwatów Morza Czerwonego "decyzja o podwyżce została odroczona o... kolejnych sześć miesięcy". Czyli zacznie obowiązywać od 15 grudnia tego roku.

Najważniejsze, że do tego czasu ceny wycieczek po Morzu Czerwonym nie powinny ulec zmianie.






























































































Komentarze