top of page

Najdziwniejsza w historii próba przemytu na lotnisku w Kairze

  • 5 godzin temu
  • 1 minut(y) czytania

Zdarzały się już węże i żółwie. Codzienną praktyką są pieniądze, telefony komórkowe, narkotyki czy kawałki raf koralowych. Ale próba przemytu... szympansów? Znalezienie w bagażu ssaków naczelnych z podrodziny człowiekowatych wprawiła w całkowite osłupienie celników na międzynarodowym lotnisku w Kairze. To - jak podają egipskie media - "najdziwniejsza i najrzadsza tego typu nielegalna operacja" w historii międzynarodowego portu w stolicy Egiptu.



Do próby przemytu doszło w sobotę. Obywatel Egiptu wybierał się do Indii. Podczas rutynowej odprawy okazało się, że w jego bagażu rejestrowanym oprócz koszul, skarpetek, majtek i przyborów toaletowych znajdowały się... trzy małe szympansy. Dzikie zwierzęta leżały opatulone w ręczniki. Były kompletnie odurzone narkotykami.




O incydencie natychmiast poinformowane zostało Ministerstwo Rolnictwa i Melioracji oraz Generalny Urząd Weterynaryjny. Otumanione narkotykami szympansiątka zostały umieszczone w specjalnych klatkach, poddane kwarantannie i przetransportowane do ogrodu zoologicznego w Aleksandrii.




To jednak nie koniec tej niecodziennej historii...


Podczas dalszej, bardzo szczegółowej kontroli bagażu okazało się, że ów przemytnik oprócz trzech szympansów chciał przeszmuglować przez granicę w swoim bagażu jeszcze... gady, które poupychał w 10 foliowych torebkach. Były to najprawdopodobniej młode węże, jaszczurki i żółwie.


Ze względów bezpieczeństwa i ostrożności torebki z tymi dzikimi zwierzętami nie zostały otwarte w pomieszczeniach celnych na lotnisku.


W Egipcie nielegalnie można kupić szympansy, choć naturalnie te zwierzęta nie występują. Ich cena waha się w granicach 7 tysięcy dolarów. W bogatych rejonach świata ich wartość wzrasta nawet do 50 tysięcy USD.



Za przemyt dzikich zwierząt Egipcjaninowi grozi przepadek mienia, grzywna w wysokości nie mniejszej niż 250.000 EGP (17 tysięcy zł) oraz kara pozbawienia wolności na okres do 5 lat.







Komentarze


bottom of page