top of page

Samotny wielbłąd wtargnął na plażę pełną turystów. Zrobiło się groźnie

  • 9 godzin temu
  • 2 minut(y) czytania

Wielbłądy to w Egipcie wszechobecna atrakcja turystyczna. Te ogromne zwierzęta można spotkać np. podczas pustynnego safari, przed Piramidami w Gizie, na turystycznych deptakach, a nawet hotelowych plażach. Za kilka dolarów turyści mogą odbyć na jego grzbiecie przejażdżkę, albo zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Atrakcjom z udziałem wielbłądów zawsze towarzyszą ich opiekunowie lub poganiacze. Historia tego dromadera jest zgoła inna. Trochę śmieszna, trochę straszna...



6 sierpnia na publicznej plaży w Abu Daddab (38 km na północ od Marsa Alam) ni stąd ni zowąd pojawił się wielbłąd jednogarbny. Przyszedł od strony gór. Był sam. Co tam robił? Trudno powiedzieć. Dromadery wody morskiej nie piją, upały znoszą dobrze, a ludzi raczej unikają. Ale nie ten osobnik.


Wielbłąd wbiegł na plażę i zaczął majestatycznie spacerować pomiędzy parasolami i ciasno ustawionymi leżakami oraz zdziwionymi oraz zachwyconymi niespodziewaną atrakcją turystami, w tym dziećmi. Za wszelką cenę dromader chciał dotrzeć do brzegu Morza Czerwonego.




Wszystko wyglądało niewinnie do momentu, gdy wielbłąd poczuł się zagrożony. Niewiele brakowało, a doszłoby do tragedii. Zresztą wszystko można zobaczyć na filmie zamieszczonym w mediach społecznościowych...




... Gdy film rozszedł się po sieci zrobiło się zamieszanie. Niektórzy internauci informowali, że zdarzenie miało miejsce na hotelowej plaży w Hurghadzie, a wielbłąd podczas swojej eskapady nad morze "wpadł w szał", rozbijał parasole i leżaki oraz porozrzucał osobiste rzeczy wypoczywających.



Egipskie portale, jak choćby cairo24, czy masrawy - powołując się na swoje źródła,

zdementowały te informacje sugerując, że wielbłąd nie "wtargnął na plażę i nie zagrażał bezpieczeństwu turystów".


Jak było naprawdę?




Dotarliśmy do osoby, która nagrała ten film. To... polski turysta, który wypoczywał tego dnia na publicznej plaży w Abu Daddab i w odpowiednim momencie włączył w swoim telefonie opcję nagrywania.


Zdaniem naszego rodaka wielbłąd faktycznie "nie rozwalał infrastruktury plażowej i nie rozrzucał rzeczy turystów", ale "gdy ktoś się do niego zbliżał wierzgał, straszył przednimi nogami i próbował kopać".


Według polskiego turysty dromader przywędrował na otwartą dla wszystkich plażę z pobliskich gór drogą znajdującą się pomiędzy hotelami. Był dziki i nieoswojony.



- Chciał się schłodzić i po prostu był ciekawski - poinformował nas polski turysta.




Komentarze


bottom of page