Polski bocian oskarżony w Sudanie o... szpiegostwo

Mały metalowy pierścień stał się w Sudanie wystarczającym powodem do rozpętania "afery szpiegowskiej". Nie chodzi o klasycznego tajnego agenta, a o niewinnego... bociana białego. Niewielkie urządzenie przymocowane do grzbietu tego ptaka oraz symbole z pierścienia na jego nodze dały początek narracjom o "szpiclowaniu na rzecz obcego państwa", a nie o badaniach naukowych dotyczących migracji ptaków.
Tym razem "szpiegiem" okazał się nasz, polski bociek.
W ostatnich latach ptaki wędrowne znajdowane w kilku sudańskich regionach nad Nilem wywoływały falę podejrzeń i kontrowersji. W niektórych przypadkach miejscowi traktowali ptaki podejrzliwie zwłaszcza, gdy wyglądały na zmęczone lub ranne. Metalowe obrączki i urządzenia śledzące które nosiły podsycały teorie spiskowe.
"Afera szpiegowska" nabrała tempa właśnie w Sudanie, który leży na jednym z najważniejszych naturalnych szlaków migracji ptaków między Europą, Azją i Afryką.

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych incydentów ostatnich lat był przypadek białego pelikana znalezionego w Sudanie, który miał przytroczone do grzbietu bezprzewodowe urządzenie śledzące i aluminiową obrączkę na jednej z nóg.
Czuły sprzęt naukowy, który ptak miał na sobie szybko stał się źródłem plotek. Krążyły opowieści, że był to "ptak szpiegowski" lub że miał na sobie urządzenia podsłuchowe.
Kilka dni temu rozpętała się afera z "latającym szpiegiem z Polski".
Mieszkańcy wioski Hilla Younis w wilajecie (prowincji) Barbar w Nahr an-Nil znaleźli wyczerpanego podróżą i rannego bociana białego. Ptak miał na sobie metalowe i plastikowe pierścienie z symbolami i liczbami - co wywołało poruszenie, strach i pytanie: "kolejny szpieg"?
Poniższe zdjęcie - skąd pochodził bociek nie pozostawia złudzeń.

Dane z urządzenia śledzącego ujawniły niezwykłą i dramatyczną historię ostatnich miesięcy życia tego boćka. Jak podaje alarabiya sudan powołując się na "rejestratory" umieszczone na ptaku przez Stację Ornitologiczną Polskiej Akademii Nauk "wyruszył on w międzykontynentalną podróż 1 lipca i przebył 4.049 kilometrów" zanim dotarł do prowincji Barbar.
Tu z powodu wyczerpania i urazu skrzydła ptak "zakończył swoje życie", co potwierdziła Sudańska Policja Ochrony Przyrody. Policja ds. Ochrony Dzikiej Przyrody w Nahr an-Nil ogłosiła "śmierć zwierzęcia jeszcze przed przybyciem zespołu ornitologów, którzy zostali wysłani na miejsce".

Według władz sudańskich "polski bociek" przed śmiercią wykazywał wyraźne oznaki zmęczenia, stresu i głodu.
Policja potwierdziła, że martwy ptak wraz z obrączką "przetrzymywany jest w areszcie do czasu przeprowadzenia dalszego śledztwa i podjęcia odpowiednich działań".































































































Komentarze