top of page

Zakłócenia w transporcie towarów przez Kanał Sueski to gigantyczny cios w gospodarkę Egiptu



Praktycznie codziennie kolejni armatorzy morscy rezygnują z przewozu swoich towarów i paliw przez należący do Egiptu Kanał Sueski. Do największych przewoźników na świecie takich jak Hapag-Lloyd, Moller-Maersk, MSC, czy CGM, wczoraj dołączyły następne; SK E&S, czy OOCL. Dla borykającego się z wielkimi problemami gospodarczymi Egiptu ta sytuacja może mieć katastrofalne konsekwencje.



Ucieczka wielkich przewoźników z transportu przez Suez spowodowana jest atakami sprzymierzonych z Iranem rebeliantów z jemeńskiego plemienia Huti. Zajdyci od tygodni atakują dronami i rakietami jednostki handlowe przepływające przez cieśninę Bab al-Mandab. Ta strategiczna cieśnina łączy Morze Czerwone z Oceanem Indyjskim. Według Huti działania te są "ich odpowiedzią na wojnę Izraela w Strefie Gazy".


W związku napiętą sytuacją w tym rejonie świata, armatorzy wybierają znacznie dłuższą, ale bezpieczniejszą drogę dookoła Afryki - z pominięciem Kanału Sueskiego.


Do tej pory transport towarów przez Morze Czerwone i Kanał Sueski trwał od 9 do 14 dni. Teraz, przetransportowanie towarów z Azji do Europy wydłuża się nawet do miesiąca. Dla przykładu, fracht z Singapuru do Rotterdamu przez przez Przylądek Dobrej Nadziei jest o prawie 40% dłuższy w porównaniu z drogą przez Kanał Sueski.






- Obecny kryzys jest ogromny i może mieć wpływ na przychody Kanału Sueskiego, ponieważ kryzys będzie się utrzymywał i coraz więcej przedsiębiorstw żeglugowych będzie uciekać się do korzystania z Przylądka Dobrej Nadziei zamiast Kanału Sueskiego - stwierdził w wywiadzie dla rządowego, egipskiego portalu Ahram prezes Egipskiego Międzynarodowego Stowarzyszenia Spedycji Medhatem El-Kady.



Tymczasem Osama Rabie przewodniczący Zarządu Kanału Sueskiego oświadczył ze spokojem, że od 19 listopada tylko "55 statków przestawiło się na trasę przez Przylądek Dobrej Nadziei". Jednak zdaniem El-Kadiego rzeczywista liczba jednostek morskich omijających Kanał Sueski przekracza podaną liczbę i dotyczy tylko dużych firm, które wykorzystują sprawdzone i regularne trasy żeglugowe. 


"Financial Times" powołując się na dane zebrane przez MariTrace wykazał, że w ostatni wtorkowy wieczór przez Morze Czerwone do i z Kanału Sueskiego przepływało jedynie 210 statków. W tym samym okresie miesiąc wcześniej było to 330 jednostek.





Trzeba wiedzieć, że Kanał Sueski obok turystyki generuje największe przychody dla budżetu Egiptu. W zakończonym w czerwcu roku finansowym 2022/2023 przychody z Kanału Sueskiego osiągnęły poziom 8,8 miliarda dolarów.


Jakby kłopotów Egiptu było mało listopad tego roku był najlepszym miesiącem w historii Kanału Sueskiego jeżeli chodzi o przychody. Wyniosły aż 854,7 mln USD, a kanał obsłużył 2.264 statki. W listopadzie 2022 roku przychody wyniosły 710,3 USD przy obsłudze 2.171 jednostek.





Wszystko wskazuje na to, że grudzień i kolejne miesiące będą dramatycznie słabe. Zdaniem anonimowego, wysoko postawionego egipskiego urzędnika w ministerstwie finansów cytowanego przez dziennik Al-Akhbar "jeżeli nic się nie zmieni, w najbliższym miesiącu Egipt straci co najmniej 40% swoich przychodów z Kanału Sueskiego, czyli około 400 milionów dolarów. Jeżeli kryzys będzie trwał dłużej - straty osiągną 90% przychodów, czyli 750 mln dolarów".


Według Instytutu Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych Kanał Sueski obsługuje 12% światowego handlu, a "zmiana trasy towarów i paliw" przez Przylądek Dobrej Nadziei kosztuje "świat" codziennie 4 miliardy dolarów.



Dla przykładu, według firmy Freightos (zajmującej się finansową obsługą międzynarodowego frachtu) koszt transportu jednego kontenera z Chin na Morze Śródziemne przez Przylądek Dobrej Nadziei wzrósł w samym grudniu o 44% i osiągnął 2.413 dolarów.




bottom of page