top of page

Cały Egipt się z nich śmieje. Wpadli, bo byli głodni. Złodziei zdradził drobny szczegół...



Zuchwałą kradzież planowali od dłuższego czasu. Przygotowali dwa samochody do ucieczki, zebrali najsprytniejszych włamywaczy w okolicy. Wybrali bogatą ofiarę i najlepszy ich zdaniem dzień na włam. "Robota" szła zgodnie z planem. Do czasu...



Wszystko dzieje się w egipskiej wsi Kafr Mit Siraj w prowincji Al-Minufijja niedaleko Kairu. Siedmiu złodziei włamuje się do posesji jednego z najbogatszych plantatorów owoców w okolicy. Nikogo nie ma w domu, gdyż syn "bogacza" - pan młody - bierze właśnie ślub z wybranką swojego serca i jest na wystawnej uroczystości weselnej w pobliskiej restauracji.


Ogromny i zabezpieczony systemami alarmowymi dom stoi pusty. Włamywacze, kamer monitoringu się nie boją. Dzięki ogólnodostępnym informacjom dotyczącym przerw w dostawie elektryczności wiedzą, że w ciągu najbliższych dwóch godzin w całej okolicy prądu nie będzie. Monitoring nie działa. Są niewidzialni. Włamują się do domu "na bezczelnego, na grandę"....



Rozpoczyna się plądrowanie pomieszczeń. Są pieniądze, kosztowności, sprzęt elektroniczny... i ... specjalny, wykwintny posiłek dla pary młodej. Na stole upieczone kaczki, gołębie i inne egipskie rarytasy. Zaaferowane akcją mózgi złodziejaszków wysyłają jasny sygnał do ich pustych żołądków - Jemy. I wszyscy usiedli do pałaszowania. Na deser, przed wyjściem z łupami częstują się jeszcze drogą czekoladą. Nie zjadają jednak wszystkich tabliczek. Jedna czekolada zostaje tylko nadgryziona, a część oddartego opakowania po niej ląduje na podłodze. To ich gubi, ale jeszcze o tym nie wiedzą. Nie niepokojeni i zadowoleni z siebie opuszczają miejsce kradzieży.


Nie trzeba wyjaśniać co dzieje się po powrocie do domu nowożeńców. Oczywiście od razu na miejsce zostaje wezwana policja i rozpoczyna się "zakrojona na szeroką skalę akcja poszukiwania złoczyńców". Ci zostają złapani bardzo szybko, choć skradzione "fanty" zdążyli już ukryć. Wszystko przez nadgryzioną czekoladę i papierek po niej. Jeden ze złodziei zamiast zjeść wszystko na miejscu wziął sobie kawałek "na później" i schował do kieszeni. Wystarczyło zwykłe przeszukanie i szczegółowe oględziny miejsca kradzieży. Policjanci połączyli fakty.



Okazało się, że nadgryziona czekolada wraz z papierkiem idealnie pasuje do pozostawionego kawałka "na miejscu kradzieży". Nierozgarnięty złodziej był tak zaskoczony absurdalnością całej sytuacji, że wydał pozostałych.


Złodzieje przyznali się do winy. Siedzą teraz w areszcie w Kuwajsinie. Na osłodę... Nie, niczego już nie ma dla nich na osłodę.


















bottom of page