Chaos nad Morzem Czerwonym w Egipcie. Turyści i właściciele firm mają dość!
- 29 maj
- 3 minut(y) czytania

Zamieszanie to mało powiedziane. W tej chwili nikt w Egipcie nie wie jakie są kryteria podejmowania decyzji o zakazie wychodzenia w Morze Czerwone wszelkich jednostek pływających. "Zamykanie morza" pojawia się nagle. Organizatorzy rejsów tracą setki tysięcy dolarów dziennie, a turyści mają powoli dość. O planowaniu swojego wypoczynku mogą zapomnieć.
W miniony poniedziałek nagłą decyzją administracyjną Ministerstwa Turystyki i Starożytności zakazano wszelkiej działalności morskiej na zachodnim wybrzeżu Morza Czerwonego, w tym w Hurghadzie. Na pięć dni zabronione zostały rejsy łodzi turystycznych, nurkowych, safari i ze szklanym dnem. Zabroniono także snurkowania. Oficjalny powód? Zbyt silny wiatr. Zakaz miał obowiazywać do dziś. Tymczasem wczoraj o godzinie 1 w nocy (sic) decyzja została odwołana. Powód? Nieznany.
W dniu podejmowania decyzji o zamknięciu morza wiatr w Hurghadzie wiał z prędkością 37 km/h. Wczoraj, gdy podjęto decyzje o jego otwarciu wiał z prędkością... 36 km/h.
Przedstawiciele branży morskiej powiedzieli basta!
Choć to w Egipcie bardzo rzadka praktyka, właściciele centrów nurkowych i posiadacze łodzi turystycznych zaczęli zgłaszać oficjalne skargi na tryb
i czas podejmowania takich decyzji oraz zwrócili uwagę na gigantyczne straty finansowe wynikające z odwoływania setek morskich wycieczek turystycznych. Strat idących w setki tysięcy dolarów dziennie, z własnej kieszeni nie chcą pokrywać.

Bardzo opiniotwórczy nad Morzem Czerwonym, niemiecki portal taucher zadaje podejmującym tego typu decyzje proste pytania, na które od lat branża morska nie doczekała się odpowiedzi:
Jeśli zakaz dotyka całego wybrzeża, baz nurkowych, łodzi safari, hoteli, organizatorów, załóg i tysięcy miejsc pracy, to kryteria zamykania Morza Czerwonego muszą być jasne:
Jaka siła wiatru jest dopuszczalna?
Który region morza zostaje zamknięty?
Która kategorie łodzi nie mogą wychodzić w morze?
Które dane pogodowe o tym decydują?
Kto o tym zdecyduje?
Dlaczego nie jest to rozróżnione?
- Generalne, zakaz wyjścia w morze wszystkich jednostek pływających powoduje ogromne straty. Rejsy safari są odwoływane, turyści tracą długo planowane wycieczki kosztujące kilkadziesiąt dolarów od osoby, organizatorzy muszą zmieniać daty rejsów i przepraszać za kłopoty, załogi i ich rodziny tracą dochody. Możliwe byłoby zróżnicowane rozwiązanie: zamknąć dotknięte odcinki przybrzeżne, dostosować trasy, rozważać rodzaje łodzi i wcześniej informować operatorów - czytamy w poście.
- Nie prosimy o mniejszą ochronę. Prosimy o lepsze wybory. Nikt w branży nurkowej i sportów wodnych nie chce ignorować ryzyka. Ale bezpieczeństwo wymaga zaufania, a zaufanie wynika z przejrzystych i zrozumiałych decyzji - apeluje portal taucher.

Właściciele kilku centrów nurkowych i łodzi turystycznych w wywiadzie dla portalu almasryalyoum potwierdzili, że kryzys nie jest związany tylko z decyzjami o zamykaniu morza, ale przede wszystkim ze sposobem wydawania ostrzeżeń i powiadomień.
- Większość wycieczek jest w pełni przygotowanych na wiele godzin przed wypłynięciem, począwszy od przygotowania sprzętu, posiłków i transportu turystów z hoteli do marin, a potem wszyscy są zaskoczeni wydaniem decyzji o zamknięciu morza w ostatniej chwili. To prowadzi do dużych strat - bez odszkodowania dla organizatorów ze strony władz Egiptu.
Przedstawiciele branży morskiej zwrócili uwagę, że niektóre firmy zmuszane są zwracać turystom pełną wartość wycieczek, pomimo ponoszenia kosztów paliwa, obsługi, wynagrodzeń pracowników i sprzętu turystycznego, podkreślając, że powtarzanie się takich zdarzeń w okresach wahań pogody stało się prawdziwą zmorą, która zagraża sektorowi turystyki morskiej i nurkowej.

Właściciele łodzi wyjaśnili, że zagraniczni turyści rezerwują wycieczki nurkowe i aktywności morskie na długo przed przybyciem do Hurghady, a nagłe odwołanie rejsów wywołuje u nich naturalną w tej sytuacji wściekłość i niechęć do ponownego wybrania tego kierunku wakacyjnego.
- Naszym celem nie jest sprzeciwianie się decyzjom administracyjnym dotyczącym zamykania morza, gdyż najważniejsze jest bezpieczeństwo turystów i załóg statków. Domagamy się jednak szybszego i dokładniejszego systemu wydawania ostrzeżeń pogodowych, który pozwoliłby firmom na modyfikację swoich programów i wcześniejsze podejmowanie decyzji, które ograniczą skalę naszych strat - cytuje przedstawicieli branż morskiej portal almasryalyoum.
Właściciele wielu centrów nurkowania i turystyki morskiej zaapelowali do władz Egiptu o utworzenie jednolitego systemu elektronicznego, który będzie wykorzystywał dane satelitarne i bieżące informacje o warunkach pogodowych, wietrze i wysokości fal. Dzięki temu firmy i porty będą powiadamiane o wszelkich spodziewanych zmianach na kilka godzin przed podjęciem decyzji o zamknięciu morza.
- Obecny poziom rozwoju technologicznego pozwala na monitorowanie ruchu wiatru i fal w czasie rzeczywistym, a dzięki natychmiastowym aktualizacjom firmy będą miały możliwość wcześniejszego dostosowania lub przełożenia programów wycieczek, zamiast nagłego ich odwoływania po przybyciu turystów do marin i portów - dodają rozmówcy portalu.

Przedstawiciele branży morskiej na zachodnim wybrzeżu Morza Czerwonego wezwali również władze Egiptu do utworzenia specjalnej aplikacji lub jednolitej platformy elektronicznej za pośrednictwem której wydawane byłyby wszystkie ostrzeżenia i instrukcje dotyczące stanu morza. Platforma powinna być aktualizowana na bieżąco przez całą dobę, dzięki czemu informacje będą mogły dotrzeć do wszystkich pracowników sektora turystyki morskiej w jasny i szybki sposób.
Według dyrektora Rezerwatu Wysp Północnych dr Ahmeda Ghallaba, dzień w dzień na wody zachodniego wybrzeża Morza Czerwonego (El-Gouna, Hurghada, Safaga, Marsa Alam) wypływa ponad pięć tysięcy łodzi turystycznych, które na swoje pokłady mogą zabrać nawet sto tysięcy osób!






























































































Komentarze