Nie popełnij gafy w Hurghadzie

Nie popełnij gafy w hotelu w Hurghadzie
 

Najczęściej trafiamy do kompleksów hotelowych, które oferują wszystko: od spania i jedzenia przez dodatkowe wycieczki, masaże, kluby nocne. Zrealizują też większość zachcianek. W hotelach mamy dość dużo swobody – raczej nikogo nie razi na plaży i przy basenie skąpy strój kąpielowy, nawet bikini, opalanie się topless (lepiej jednak robić to w zacisznym zakątku plaży, bo nie każdy rodzic ma ochotę tłumaczyć dziecku, dlaczego ta pani ma… albo nie ma…) lub nieprzesadne okazywanie sobie czułości.

Nie wypada pojawiać się na posiłkach (także w restauracjach i barach tuż przy plaży) w stroju kąpielowym suchym lub ociekającym wodą. Wypada się ubrać – nawet w pareo lub kawałek tkaniny, zakryć chociażby nogi do kolan i biust, jeśli już nie jesteśmy w stanie założyć bluzeczki z krótkim rękawem. Tyle nakazuje grzeczność. Są hotele, w których nie zwrócą nam uwagi na niestosowny strój w przyplażowym barze, co najwyżej popatrzą z politowaniem, ale są i takie, w których obsługa to zrobi. 

Do restauracji hotelowej w ogóle nie wybieramy się w nieodpowiednim stroju (krótkie spodenki, kąpielówki + koszulka lub strój kąpielowy okryty chustą…), bo tu już możemy zostać niewpuszczeni do środka i poproszeni o jego zmianę.

Z reguły egipskie hotele mają liczne restauracje i bary czynne niemalże całą dobę. Dlatego każdy, kto poczuje się głodny, a ma wakacje w wersji all inclusive może jeść i pić do woli. Nie wynosi się jednak żadnego jedzenia poza teren restauracji i baru. To nie tylko kwestia dobrego wychowania, ale także dbałości o higienę – tam, gdzie jest jedzenie, ściągają zwierzęta i owady. Wysoka temperatura tez „robi swoje".

Nie popełnij gafy poza hotelem w Hurghadzie
 

Jeżeli decydujemy się wyjść poza teren hotelu, lepiej jest ubrać się tak, by nie pokazywać kolan i mieć osłonięte ramiona. W kulturze islamskiej skąpo ubrana kobieta jest uważana za rozwiązłą - stąd też biorą się nierzadko niewybredne zaczepki mężczyzn. Oni nie rozumieją, że rozbieramy się nie z rozwiązłości, tylko z gorąca i że skąpe bluzeczki szorty nie są zaproszeniem do seksu.

Jeżeli nie zdołaliśmy się zaprzyjaźnić z Egipcjaninem (na przykład taksówkarzem), lepiej nie wybierać się do dzielnicy miejscowej biedoty ani na targ i nie robić tam zdjęć. W rozmowie z Egipcjanami unikamy tematów politycznych i religijnych. Nie chwalmy się też wizytą w Izraelu. O drogę lepiej zapytać mężczyznę. Do meczetu, z zasady, wchodzić nie wolno. Jeśli jednak będzie nas mało, a w okolicy niewielu rdzennych mieszkańców, za drobną opłatą może uda się uzyskać zgodę na wejście do środka.

Fotografowanie w Egipcie
 

 Kwestię fotografowania regulują nie tylko przepisy prawne, ale także kultura i religia. W Egipcie nie wolno fotografować:

 

-  obiektów oraz przedstawicieli służb mundurowych

- budynków urzędowych, dworców kolejowych i lotniczych, portów morskich, mostów

- przedstawicieli władzy, osób duchownych, misjonarzy

- dzielnic biedy i ich mieszkańców

- sprzedawców na targach, handlarzy na bazarach, bezdomnych

- znanych aktorów, piosenkarzy, sportowców, polityków w codziennych sytuacjach

Ponadto nie wolno fotografować: wnętrz Muzeum Kairskiego, świątyni Abu Simbel, Kanału Sueskiego, tam na Nilu, grobowców w Dolinie Królów, rezydencji dostojników państwowych, portów. W Egipcie często za możliwość fotografowania trzeba zapłacić, niezależnie od tego, że już zapłaciliśmy za wstęp do jakiegoś obiektu. Informację zawsze znajdziemy przed wejściem. Pieniędzy czasem oczekują też dorośli albo dzieci „spacerujący” z wielbłądami.