Elementarz dla turysty w Hurghadzie

Dla turysty, który po raz pierwszy jedzie do Hurghady, lub wogóle do państwa muzułmańskiego zetknięcie się z zupełnie inną kulturą może być szokiem. Aby ten szok był mniejszy postaram się przygotować Państwa na to, z czym "niezrozumiałym, lub z pozoru strasznym" na pewno się zetkniecie. Już na lotnisku w Hurghadzie przekonamy się, że Egipt to państwo "zbiurokratyzowane".  Zanim opuścimy halę przylotów z bagażami, wcześniej musimy: kupić wizę, wypełnić wniosek wjazdowy, wiza zostanie sprawdzona w klasycznej kontroli paszportowej, następnie co najmniej kilka razy nasz paszport będzie sprawdzany przez z pozoru "nieważnych panów" siedzących sobie na krzesełkach w drodze do hali bagażowej. Niestety, musimy przez to wszystko przejść. Trzeba pamietać: Egipcjanom "nigdzie się nie spieszy". Oni działają według "własnego zegara". Poganianie ich, nerwy, krzyki - nic nie dadzą, a nawet mogą spowodować kłopoty. I tak trzeba pamiętać, iż po "szczegółowej kontroli dokumentów" i tak będziemy musieli czekać na nasze bagaże. Zapewniam, bagażowym na lotnisku w Hurghadzie też się nigdzie nię spieszy. Oni pracując w upale naprawdę ruszaja się jak muchy w smole. Ponadto starają się dbać o nasze walizki, ponieważ wiedzą, iż za ich zniszczenie mogą odpowiadać. Zupełnie inaczej ma się sprawa w momencie naszego wylotu z Hurghady - wtedy bagażowi robią wszystko bardzo szybko - wiadomo wylatujemy, więc ewentualne uszkodzenie walizki, to już nie ich problem. Reasumując lotnisko - od momentu kupienia wizy do momentu wyjścia z hali przylotów minie co najmniej 45 minut. 

 

Pierwszy szok turysta, który po raz pierwszy jest w Hurghadzie może przeżyć przy wyjeździe z lotniska. Na drodze, która prowadzi do miasta ustawiony jest klasyczny punkt kontrolny. Stoją na nim uzbrojeni w karabiny żołnierze. Są zasieki, worki z piaskiem, specjalne pancerne "tarcze" chroniące przed atakiem karabinowym, lub bombowym Od razu dodam, żołnierze nie stoją tam by nas przestraszyć, ale by nas uspokoić. Egipcjanie rozumują tak: skoro jest wojsko, to nikt nieporządany na lotnisko się nie dostanie, wszystko jest pod kontrolą, turyści powinni czuć się bezpieczni. Egipcjanie tak rozumują i nic tego nie zmieni. Należy pamiętać, iż właśnie egipska armia jest dla samych Egipcjan gwarantem spokoju i bezpieczeństwa. Dodam, że żołnierze na lotnisku w Hurghadzie nie stoją od momentu zamieszek w Kairze, czy wcześniej - obalenia prezydenta Mubaraka. Żołnierze swój posterunek na lotnisku w Hurghadzie mieli zawsze - od początku jego istnienia.

 

Kolejny szok możemy przeżyć wchodząc do "swojego" hotelu. W wejściu stoi bramka do wykrywania metalu. Przy specjalnym stole siedzi także uzbrojony w pistolet policjant. Od razu dodam, że nikt nas nie będzie sprawdzać co wnosimy do hotelu. Bramki po prostu stoją (nie działają- czyli nie piszczą). Po co więc stoją ? Bo tak wymyśliły kilka lat temu władze w Kairze. Postanowiono: bramki mają być we wszystkich hotelach we wszystkich egipskich kurortach.. i koniec. Więc stoją. I znów kłania się "egipski tryb myślenia"...Nad Nilem rozumują tak; Europejczyk zobaczy bramkę do wykrywania metalu przed wejściem do hotelu w którym mieszka - to zapewne poczuje się bezpieczniej...coś w tym jest. Przechodząc przez bramkę nie musimy się zatrzymywać, nikt nas nie sprawdza, nie powoduje to żadnych kolejek, nie wpływa to na nasz komfort wypoczynku. Zapewniam, po kilku dniach pobytu nie będziemy zwracać uwagi ani na bramkę, ani na policjanta, który grzecznie sobie siedzi przy swoim stoliku przy wejściu do hotelu. Bardzo często z policjantem możemy robić sobie zdjęcia, pomaga nam z bagażami, podpowiada, gdzie są najbliższe sklepy, czy restauracje.  

 

Po co w hotelu policja ? Dobre pytanie. Policjant, który pracuje w konkretnym hotelu ubrany jest w biały mundur, czarny pas i czarną czapkę. Ta formacja w Egipcie to policja turystyczna. Formacja została stworzona kilka lat temu, by pomagać turystom. Funkcjonariusze są specjalnie szkoleni, wszyscy obowiązkowo znają język angielski. Oprócz pracy w hotelach policja turystyczna w Egipcie bierze udział w konwojach wycieczek do Kairu, Luxoru, czy podczas innych dłuższych wycieczek fakultatywnych. Obecność policji turystycznej w hotelach ma także bardzo wymierne korzyści dla Egiptu. Należy pamiętać, iż Egipt to kraj zbiurokratyzowany, ale i kraj "policyjny" - Państwo chce wiedzieć o swoich obywatelach (i turystach też) jak najwięcej, a najlepiej wszystko. Policjanci sporządzają więc zapewne"raporty" dotyczące wszystkiego o co poprosi "centrala". Po drugie obecność policjanta w hotelu (nota bene na całym świecie są takie służby, ale po cywilnemu i nie są to policjanci, a zwykli agenci zatrudnieni przez hotel) powoduje iż nieproszeni goście nie dostaną się do hotelu: złodzieje, naciągacze, alfonsi, prostytutki itp.

 

Kolejny szok możemy przeżyć widząc przedstawicieli służb bezpieczeństwa (z karabinami) przed ważnymi budynkami  użyteczności publicznej, niektórymi bankami (czasami banki same o to proszą), czy kościołami koptyjskimi. Niekiedy (by wzmocnić swoją ważność w tych miejscach) służby bezpieczeństwa wykorzystują małe transportery opancerzone. Działo się tak po sierpniowych zamieszkach w Kairze.

 

Kolejny szok to może być widok kontroli drogowych w Hurghadzie. Takie zdarzają się bardzo często. Wówczas klasyczna policja (nie turystyczna), tylko normalna policja (ubrana w czarne stroje) po prostu zamyka drogę i sprawdza każdy, powtarzam każdy samochód. Wygląda to niesamowicie, bowiem tworzą się wówczas gigantyczne korki. Przeważnie takie kontrole przeprowadzane się na drogach łączących dzielnice, lub na drogach wylotowych z miasta. Policja jest uzbrojona.

 

Kolejny szok - stałe posterunki policji (czyli ciemno-niebieskie budki z biało-czerwonymi pasami). W tych budkach porządku pilnują uzbrojeni klasyczni policjanci. Budki znajdują się w zasadzie we wszystkich ważniejszych miejscach w Hurghadzie.

 

Ostatni szok - klasyczne punkty kontrolne ze szlabanem na rogatkach miasta. Tu zobaczymy i żołnierzy z karabinami, policję turystyczną, policję klasyczną i służby bezpieczeństwa. To miejsca (znajdują się kilka kilometrów poza wszelkimi granicami miasta), w których przygotowywane są autokary i "konwojenci" do konwojów wycieczek w stronę Kairu, czy Luxoru.

 

Generalnie, żołnierza, policjanta, czy przedstawiciela służb bezpieczeństwa w Hurghadzie spotkamy na pewno. Zobaczymy także na ich plecach, lub w kaburze karabin, lub pistolet, byc może zobaczymy transporter opancerzony, lub punkt obronny opatulony workami z piaskiem. To może nas zaniepokoić i możemy poczuć się niekomfortowo. Zapewniam jednak, że ewentualny szok minie w momencie, gdy przekonamy się, że żołnierze się nudzą, policja turystyczna faktycznie pomaga turystom, policjanci w budkach przeważnie czytają gazety, policja drogowa dba, by samochody miały ważne badania techniczne, a służby bezpieczeństwa...naprawdę dbają o nasze bezpieczeństwo.