Dlaczego Hurghada

Hurghada powstała z brytyjskiej osady poszukiwaczy ropy naftowej (od ok. 1913 roku). Początkowo odgrywała rolę osady rybackiej. Miasto zostało założone na początku XX wieku. W roku 1930 powstała osada mieszkaniowa pracowników Narodowego Instytutu Oceanografii i Rybołówstwa. Od wczesnych lat 80. XX wieku, po pokoju egipsko-izraelskim podpisanym w Camp David zaczęła się rozwijać jako wielki międzynarodowy ośrodek turystyczny dzięki arabskim i zagranicznym inwestorom. 

Hurghada - miasto przyjazne turystom

Każdy wyjazd na wakacje, w egzotyczne miejsce na świecie wiąże się z mniejszego bądź większego rodzaju niebezpieczeństwem. Czy to będzie Ameryka Południowa, Karaiby, Daleki, czy Bliski Wschód - to bez różnicy. Każdy, kto choć raz był w odległym zakątku świata przyzna mi rację. Nigdy do końca nie wiemy co nas czeka w miejscu do którego się wybieramy. I nie ważne czy jedziemy do 5 gwiazdkowego hotelu, czy mieszkać będziemy w przydrożnym moteliku, czy przemierzać będziemy inny kraj "stopem". 

W każdym miejscu na świecie (nawet w innym mieście w Polsce, co tam w innym mieście - nawet w innej dzielnicy naszego miasta) będziemy obcy. Nic na to nie poradzimy i musimy to zaakceptować. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie na nas patrzył podejrzliwie, ktoś, kto będzie nam czegoś zazdrościł, kto po prostu nie lubi obcych. Nie inaczej jest i w Hurghadzie - zapewniam jednak - mieście, które szanuje i akceptuje turystów. Dlaczego to miasto nas szanuje i akceptuje ? 

Nie dla tego, że mieszkańcy Hurghady są jacyś wyjątkowi. Tak naprawdę "kochają nie nas, tylko nasze pieniądze" i tyle. Trzeba pamiętać, że to my turyści dajemy im chleb. Jeżeli nas zabraknie - oni będą chodzić głodni - dosłownie. Mieszkańcy Hurghady zdają sobie z tego sprawę jak mało kto. W Hurghadzie oprócz wysoko rozwiniętej turystyki nie ma nic. Ani przemysłu, ani fabryk, ani kopalni - nic. Jest tylko port rybacki, port jachtowy, port przeładunkowy i …turyści.

Hurghada - całe miasto dla turysty

W Hurghadzie obok kilkudziesięciu tysięcy mieszkańców jesteśmy tylko my turyści, którzy pozwalają Egipcjanom przynosić codziennie do domu pieniądze, i utrzymać wszystkich tych, także których my na ulicach nie widzimy: starców, dzieci, niepełnosprawnych, upośledzonych... Jeżeli byliście w Hurghadzie to mam pytanie: Czy zastanawialiście się dlaczego we wszystkich hotelach, restauracjach sklepach, na statkach wycieczkowych, w taksówkach itd., itp. są tylko Egipcjanie którzy rzadko przekroczyli 50 rok życia ?

Ciekawe co ? Starszych Egipcjan nie ma ? Umarli, wyginęli, nie dożywają sędziwego wieku ? Zapewniam - są i żyją tak jak na całym świecie....ale nie rzucają się w oczy. Po prostu nie odwiedzają centrum Sakali, nie kupują w tych samych sklepach co my. Polityka władz Hurghady, tamtejszych hotelarzy i handlarzy jest prosta. Turystów mają obsługiwać ludzie młodzi, zdolni i gotowi do ciężkiej pracy przy Europejczykach. A co ze starszymi ? Odpowiedź także jest bardzo prosta. 

To właśnie oni pracują przy tych wszystkich rzeczach, które kupujemy w sklepach: wszelkiej maści pamiątkach, bluzeczkach, ręczniczkach, klapeczkach itd., itp. Ponadto należy pamiętać, iż w krajach muzułmańskich to mężczyzna ma zapewnić byt kobiecie. Kobieta (nawet stara) - jeżeli ma swojego mężczyznę nie musi się martwić o byt rodziny. Kobieta ma się zajmować domem i wychowaniem dzieci. Podział "obsługi" turystów jest prosty. Młodzi nas bezpośrednio obsługują, starsi obsługują nas pośrednio.

Zwykła arabska ulica w Hurghadzie

Dla tych, którzy chcą przekonać się co znaczymy dla mieszkańców Hurghady proponuję pieszą wycieczkę: od centrum Sakali w stronę Mariny (nie trzeba nawet wybierać się do Daharu). Do przejścia są dwa kilometry zwykłą arabską ulicą. Tu znajdziecie wszystkich tych, o których piszę… że ich nie ma. Co krok warsztaty naprawy mebli, punkty krawieckie, szewskie, masarnie, warsztaty naprawy samochodów, pralnie, szwalnie, prasowalnie. 

Kogo tak zobaczymy ? - ano owych starszych panów, panie, dzieci (którym nie wolno się oddalać od dziadków i babć). Co ci ludzie naprawiają, szyją, myją ? To wszystko z czego my - turyści w swoich hotelach korzystamy, za chwilę zjemy, bądź zepsuliśmy. Co to wszystko o czym piszę ma wspólnego z naszym bezpieczeństwem - zapewne zapytasz... A właśnie, że ma. Wszyscy, powtarzam wszyscy mieszkańcy Hurghady tak naprawdę egzystują na jako takim poziomie dzięki nam. 

Nikomu nawet nie wpadnie do głowy, aby zrobić nam krzywdę, lub nawet być dla nas - turystów nieuprzejmym. Może zabrzmi to górnolotnie, ale mieszkańcy Hurghady wiedzą, że: - "nie będzie turystów - nie będzie i ich". Jak na całym świecie, tak i w Hurghadzie zdarzają się napady, pobicia, kradzieże i morderstwa. Ale to margines i to margines wywoływany w większości przypadków przez, i z udziałem turystów (często podpitych, pijanych , lub agresywnych z zasady), lub przez niezrównoważonych Egicjan. Niestety w ostatnim czasie w Hurghadzie pojawiły się narkotyki, które sprzedawane są turystom, ale i używane także przez Egipcjan. O tym należy pamiętać. Z tą plagą na szczęście walczy (z dobrym skutkiem gubernator Morza Czerwonego Ahmed Abdulllah. W ostatnim czasie coraz więcej Egipcjan nadużywa także alkoholu. O tym także pamiętajmy. Nie jest to zjawisko powszechne, ale istnieje.

Na szczęście po epoce prezydenta Hosniego Mubaraka pozostał w Egipcjanach "strach" przed policją, służbami bezpieczeństwa i policją turystyczną. Zapewniam, te służby działają (pomimo zmian politycznych w tym kraju) prężnie i potrafią szybko zaprowadzić porządek.

Hurghada - bezpieczne miasto

Hurghada jest bezpiecznym miastem. Tu nikt nie myśli o rewolucji, zmianach ustrojowych, podpalaniu sklepów, biciu czy wypędzaniu zagranicznych turystów. W Hurghadzie najważniejszy jest stały dopływ dolarów, euro... i przy okazji nas - "kochanych turystów z bogatej Europy".

Hurghada - czyste miasto

Hurghada (jak na Egipskie standardy) jest czystym miastem. O główne arterie komunikacyjne, oraz centra handlowe, deptaki, czy centra Sakali, Memszy czy Marinę dbają odpowiednie służby oczyszczające miasto. Służby oczyszczania pracują od świtu do godziny 9/10. Robią co mogą, ale... Niestety, zwykli Egipcjanie mają to do siebie, iż dbają tylko o porządek tylko w najbliższym otoczeniu. To co dzieje się po drugiej stronie ulicy, czy nawet metr od ich sklepu nie jest dla nich ważne.

Egipcjanie nie zwracają uwagi na walające się po ulicy śmieci, czy dziury w chodniku. Egipcjanie uważają, iż tym co do nich nie należy - nie trzeba się przejmować i zajmować. Zaręczam jednak, iż Hurghada nie jest bardziej brudnym miastem niż Kraków czy Poznań. Jedno co rzuca się w oczy to niezliczona ilość "dziwnych dziur" w chodnikach (często bardzo niebezpiecznych), dziury w jezdniach (często niezabezpieczonych), oraz różnego rodzaju śmieci na poboczach ulic, z czym walczy jak może "Egipskie MPO".

Dlaczego Hurghada, a nie Bałtyk

W zasadzie wystarczy spojrzeć na mapę pogody i porównać warunki atmosferyczne w Polsce i Hurghadzie, aby przekonać się gdzie można wypocząć. Nie ma dnia w roku, aby (dajmy na to) nad polskim morzem było cieplej niż nad Morzem Czerwonym. Oczywiście ktoś zaraz powie: Bałtyk jest lepszy, tańszy i jest bliżej, niż jakieś tam Czerwone. 

W końcu nad Bałtykiem czuję się jak w domu, znam to miejsce, jestem patriotą, nie będę nabijał "kabzy" obcym, nie znam języków, aby "szlajać" się po świecie, boję się muzułmanów, w Egipcie jest niebezpiecznie. Lubię polską kuchnię, przecież nie polecę na drugi koniec świata z dzieckiem, lubię spędzać wakacje ze znajomymi w ulubionym miejscu. Kocham Jastarnię, Łebę, Kołobrzeg, Krynicę Morską...

Ok, każdy ma prawo do swojego zdania i wakacje może, a nawet powinien spędzać tam gdzie chce. To teraz kilka faktów. Jak już napisałem na wstępie, pogody w Polsce i w Hurghadzie nie ma co porównywać. Jakoś nie mogę wyrzucić z głowy codziennych rozmów turystów nad polskim morzem, którzy dzień w dzień zastanawiają się nad jednym "jaka będzie jutro pogoda" i rozmawiają o tym, że: 

"dziś było ładnie, choć słońce świeciło krótko", albo "dziś była piękna pogoda, ale wie Pan/Pani w związku z tym nazjeżdżało się narodu z całej Polski i nie ma gdzie wsadzić szpilki na plaży. Koc przy kocu, leżak przy leżaku...dramat", bądź "trafiliśmy z żoną i dzieckiem idealnie z urlopem. W ciągu dwóch tygodni wakacji tylko przez trzy dni padał deszcz. Dwa dni były pochmurne, a reszta: po prostu idealna... słońce 25/30 stopni. 

Tylko wie Pan/Pani ten Bałtyk gdyby był o kilka stopni cieplejszy i trochę czystszy to bym się nawet i wykąpał, a tak zamoczyłem nogi, wszedłem nawet do "jajek" a dalej nie miałem odwagi - za zimna i zbyt brudna ta woda." - ot rozmowy Polaków na wakacjach przy piwku i rybie.

Hurghada czy Bałtyk - jak chcesz wypocząć
Wczasy nad Bałtykiem

Teraz kilka słów o cenie za dwutygodniowe wakacje w Polsce i w Hurghadzie. Od razu zaznaczę: chodzi o wakacje na jako takim poziomie, a nie pobyt na campingu. Przyjmijmy, że mieszkamy w Warszawie i wybieramy się w lipcu, lub sierpniu z żoną na Hel. Jedziemy samochodem (to 448 kilometrów w jedną stronę). Za benzynę w obie strony zapłacimy mniej więcej 500 złotych + (jeżeli jedziemy autostradą) 60 złotych zapłacimy za autostradę. 

Na Helu ( niech to będzie Kuźnica) wynajmujemy pokój bez wyżywienia za 120 złotych dziennie. Czyli 13 X 120 złotych = 1560 złotych. Sumujemy i na razie mamy 2120 złotych. Teraz dodajmy jedzenie. Powiedzmy przeznaczymy na wyżywienie dla dwóch osób 120 złotych dziennie - to daje kolejne 1560 złotych. Mamy już w sumie 3680 złotych. 

Jeżeli będziemy chcieli skorzystać z jakichkolwiek atrakcji dodajmy 700 złotych (wliczając alkohol) - czyli cały pobyt nad polskim morzem kosztować nas będzie 4380 złotych - bez gwarancji pogody, w ciągłym ścisku, spędzając w podróży nad polskie morze co najmniej 6 godzin w jedną stronę, jedząc w większości mrożone ryby, zapiekanki, pizze, frytki, gofry, lody przeciskając się przez ludzi na plaży, na której nie wolno Ci zapalić papierosa (o piciu alkoholu nie wspominając). 

Nad polskim morzem atrakcje w zasadzie ograniczają się do wyboru pomiędzy: "idziemy w prawo, albo w lewo". Idziemy na dyskotekę, albo.. nad morze, pochodzić...

Wczasy w Hurghadzie

Teraz jedziemy do Egiptu. Za dwutygodniowe wczasy w Hurghadzie - all inclusiv w marcu, kwietniu, czy listopadzie (czyli trzy posiłki dziennie, plaża, basen + alkohol, kawa, herbata - w cenie) w hotelu na jako takim poziomie zapłacimy ~ 2200 złotych za osobę. Do tego trzeba dodać 50 dolarów za dwie wizy ( czyli ~ 150 złotych) - czyli płacimy 4550 złotych za wszystko.

Na miejscu mamy gwarancję pogody (od wschodu do zachodu słońca) leżaki na plaży i na basenie, możliwość palenia papierosów i picia alkoholu gdzie chcemy, gorące posiłki (orientalne, europejskie, owoce morza, świeże ryby) zimne i ciepłe napoje, alkohol bez ograniczeń. Oprócz tego co dla "ciała" jest także strawa "duchowa" - możliwość obcowania z inną kulturą, kuchnią, obyczajami, religią. Poznajemy nowe, egzotyczne miejsce, ludzi (którzy także są ciekawi nas). 

Egipt, a w szczególności Hurghada nie jest końcem świata, miejscem brudnym, niebezpiecznym, gorącym, nie do zniesienia. Turyści w szczególności z Europy zachodniej zabierają tam swoje maleńkie dzieci, całe rodziny, znajomych, przyjaciół. W klimatyzowanych hotelach, na plażach, basenach, barach, w restauracjach, na ulicach - wszyscy turyści z całego świata czują się bezpiecznie, oddychają "pełną piersią", cieszą się z życia i co ważne - nie liczą niewielkich pieniędzy, które za tak kapitalny wypoczynek zapłacili.

Oczywiście, zawsze możemy wydać dużo pieniędzy na lotnisku w strefie wolnocłowej, na zakupach, w dyskotekach, podczas wycieczek fakultatywnych - ale to już zależy od tylko od nas. W końcu nie musimy tego robić, a jeżeli już zdecydujemy się na wydatek (dajmy na to na wycieczkę do Kairu) pozostaną nam niezapomniane wrażenia.

Hurghada - Bałtyk porównanie cen za wczasy

Porównując cenę za dwutygodniowe wakacje widać wyraźnie, iż pobyt w Hurghadzie jest droższy od pobytu nad Bałtykiem zaledwie o ~ 250 złotych. Zdaje sobie sprawę, iż porównuję "nieporównywalne" - czyli polskie wakacje w lipcu i sierpniu, z wakacjami w Hurghadzie w marcu, kwietniu i listopadzie, ale mówię tu o Twoim prawdziwym wypoczynku, jego jakości, wspomnieniach, wartościach, które taka odmiana może Ci przynieść.

Hurghada czy Sharm el Sheikh

Hurghada czy Sharm el Sheikh, Sharm el Sheikh czy Hurghada. To pytanie zapewne nurtuje każdego, kto po raz pierwszy chce wybrać się do Egiptu nad Morze Czerwone. Nie mam zamiaru nikogo na siłę przekonywać o wyższości Hurghady nad Sharmem i broń boże "zohydzać" wyjazd na Półwysep Synaj. W tym tekście podam tylko najważniejsze fakty (czyli prawdę) o obu miastach. 

Każdy i tak powinien podjąć decyzję sam gdzie jechać (by nie mieć do nikogo - tym bardziej do mnie) pretensji: że namówiłem, poleciłem, zachwalałem jedno miasto a zmarginalizowałem, odradziłem, przedstawiłem w niekorzystnym świetle drugie. Nie o to tu chodzi. Napiszę czego można się spodziewać w jednym i drugim miejscu. Które jest droższe, a które tańsze, które miasto jest bardziej przyjazne dla turysty, z którego łatwiej dotrzeć do innych miejsc w Egipcie, gdzie są ładniejsze plaże itd., itp.

Generalnie w jednym i drugim mieście to, co rzuca się w oczy to wszechobecność turystów z Rosji. Wiadomo nie od dziś, że Rosjanie opanowali cały świat (w tym także polskie morze i góry), ale w Egipcie a w szczególności w Sharmie i Hurghadzie jest ich bardzo dużo . W Hurghadzie i Sharmie we wszystkich tańszych hotelach większość stanowią Rosjanie. Dla przykładu w tanim hotelu Beirut w Hurghadzie na 100 turystów: 80 to Rosjanie, lub ludzie mówiący po rosyjsku, 10 to Polacy, 8 Egipcjanie 2 Czesi lub Słowacy.

Nieco inaczej jest w Sharmie (gdzie jest więcej hoteli o wyższym standardzie). Tam w średniej klasy hotelu Pik Albatros na 100 turystów: 50 to Rosjanie, 15 Polacy, 15 Niemcy, 10 Anglicy, oraz pozostali. Rosjanie mimo wszystko częściej wybierają na miejsce swojego wypoczynku Sharm. Przede wszystkim z uwagi na czas dotarcia do celu podróży (do Sharmu z wielkiego terytorium Rosji jest bliżej niż do Hurghady o blisko godzinę lotu). Po drugie w Sharmie Rosjanie mogą poczuć się naprawdę jak u siebie. 

Nad samym centrum miasta w Nama Bay - czyli popularnym "Las Vegas Sharmu" wyrasta z jednej z restauracji wielka świecąca w nocy Czerwona Gwiazda z napisem CCCP. To prosty, ale jakże wyrazisty sygnał dla wszystkich Rosjan: "przyjeżdżajcie tu - opanowaliśmy to miasto i nasz sztandar dumnie łopocze nad podbitym zamorskim terytorium - miasto (podobnie jak pół świata) jest nasze - rosyjskie.

Hurghada i Sharm el Sheikh - rosyjskie miasta...

Oczywiście i w Sharmie i Hurghadzie w zasadzie wszystkie sklepy mają szyldy z napisami w języku rosyjskim, sprzedawcy mówią po rosyjsku - jednak to Sharm "zasysa jak pijawka" turystów z Rosji w sposób nieporównywalny z Hurghadą. Dlaczego ? Ścisłe centrum Nama Bay to ogromny deptak z niezliczoną ilością restauracji, sklepów, z ciuchami, biżuterią - zakończony przestronnym okrągłym Centrum Handlowym. Rosjanie (jak sami przyznają) na wakacjach chcą "żyć pełnią życia". 

Rano się opalają, wieczorem chcą się bawić i wydawać ciężko zarobione pieniądze. Skoro wszystko mają w jednym miejscu - niczego więcej do szczęścia nie potrzebują. Ponadto (choć to także magnes dla innych narodowości) w Sharmie są sklepy, w których można kupić lokalny alkohol, ponadto (co jest jeszcze ważniejsze) są sklepy w których można kupić europejskie piwo. Takich sklepów na razie w Hurghadzie nie ma.

A propos: sklepy z alkoholem w Sharmie otwarto między innymi dlatego, iż do tego miasta przyjeżdża tak dużo Rosjan, dla których dobre, markowe piwo jest dopiero od kilku lat towarem, który mogą degustować bez problemu i kłopotu, że go zabraknie. Wcześniej tylko wódka, wódka i wódka.

Hurghada i Sharm el Sheikh - porównanie

Sharm el Sheikh ma swoją niepowtarzalną atmosferę. Nama Bay dudni życiem, jest głośne, często nieznośne, posiłki serwowane są w pośpiechu, wieczory duszne, ale i pachnące mieszanką smażonych ryb, mięs, przypraw, piwa, alkoholu i sziszy. Sharm jest drogi. Mniej więcej o 15-20 % droższy niż Hurghada. Należy pamiętać, że półwysep Synaj należy do Egiptu tylko na mocy porozumienia pokojowego z Izraelem, po wojnie z 1957 roku. Na półwyspie stacjonują międzynarodowe siły pokojowe Multinational Force & Observers (MFO). 

Dlaczego Sharm jest droższy od Hurghady ? Ano między innymi dlatego, iż ktoś za stacjonowanie wojsk na tym terenie musi płacić. Kto płaci ? Pan płaci, Pani płaci...społeczeństwo... międzynarodowe w postaci różnych podatków od przedsiębiorców o wysokości których nawet nie mamy pojęcia (ale które w zakamuflowany sposób ci przedsiębiorcy dołączają do ceny za nasz pokój w hotelu, pizzę czy piwo w sklepie). Ponadto utrzymanie naprawdę pięknego Parku Narodowego Ras Muhammad też kosztuje i ktoś je musi utrzymywać. Kto utrzymuje ? Turyści.

Sharm jest doskonałą bazą wypadową na wycieczki: na Górę Świętej Katarzyny, do Izraela czy Jordanii , a nawet Arabii Saudyjskiej. Nie polecam wycieczki do Kairu z uwagi na odległość. Dużo bliżej do Kairu jest z Hurghady. Generalnie dla turysty, który chce poznać Egipt, Hurghada leży w lepszym miejscu niż Sharm. Z Hurghady dosyć szybko (w ciągu kilku godzin) dojedziemy do Kairu, Aleksandrii, Luxoru, Suezu czy Port Said - czyli do tych wszystkich miejsc, które turysta wybierający się do Egiptu powinien zobaczyć. 

Należy także pamiętać, iż wybierając sie do Sharmu możemy (nie musimy) mieć problemy na granicy, jeżeli w naszym paszporcie mamy wizę Izraelską. Bardzo często celnicy wnikliwym okiem lustrują turystów, którzy (dajmy na to kilka tygodni, czy miesięcy wcześniej byli w Izraelu. Zdarzają się wówczas pytania od celników o cel podróży do Sharmu, prośby o potwierdzenie zameldowania w hotelu itd, itp. Dla niektórych Egipcjan, ich kraj w dalszym ciągu jest w stanie wojny z Izraelem.

Sharm położony jest naprawdę w bajecznym miejscu. Wysokie klify, miasto składające się z kilku głównych dzielnic oddzielonych zatokami. Porządek, czystość (szczególnie w Nama Bay) miejscami przepych i bogactwo. Z plażami jest gorzej. Z uwagi na ukształtowanie terenu - czyli wspomniane wysokie klify, plaże są czyściutkie, piaszczyste ale dosyć wąskie (od 10 do 50 metrów szerokości). Trzeba pamiętać, że na tej przestrzeni znajdują się nie tylko nasze leżaki, ale i cała infrastruktura związana z turystyką (bary, salony masażu, wypożyczalnie sprzętu, toalety, boiska do gry itp.). 

Jest też coś co trudno polubić. Z uwagi na klify nie wszystkie hotele mają swoje plaże. Często zdarza się tak, że zostajemy z hotelu dowożeni na plażę i odwożeni z nich specjalnymi busikami w wyznaczonych godzinach. To bardzo denerwujące i niepotrzebnie wyznaczające rytm naszego wypoczynku. Co prawda hotele proponują turystom miejsca do kąpieli w morzu np. hotel Halomy, ale leżenie na kamieniach, i pływanie w półotwartym morzu nie dla wszystkich jest ciekawe i bezpieczne. 

A propos bezpieczeństwa (nie to, że straszę) to właśnie przez nieodpowiednią gospodarkę i zaburzenie harmonii środowiska naturalnego - w Sharmie zdarzył się w 2010 roku atak rekina na turystkę z Niemiec, w wyniku którego kobieta zmarła. A propos tego co w wodzie. Bliskość raf koralowych (w niektórych miejscach są one kilka metrów od brzegu) powoduje, że ryby pływają tuż przy brzegu. Nie radzę (zabrania tego prawo egipskie) ich karmić. Dlaczego ? To proste. 

Karmimy jedną małą rybkę np. bułką - przez 5 sekund - jest fajnie. Po 5 sekundach jest już kilkanaście małych rybek. Po minucie jest kilkanaście małych rybek i jedna większa. Po dwóch minutach nie ma małych rybek - zostały tylko większe, głodne ryby. Po 3 minutach nie ma już tych większych - są już duże głodne ryby. Po 4 minutach musimy uciekać z wody ponieważ, albo przypłynie tak duża głodna ryba, że się jej na serio przestraszymy, albo ktoś nam zwróci uwagę i wezwie policję turystyczną by wlepiła nam mandat.

Hurghada leży po drugiej, wschodniej stronie Morza Czerwonego. Z uwagi na prądy morskie i ukształtowanie terenu, nie ma tam tak pięknych zatok jak w Sharmie. Rafy koralowe są dalej od brzegu (20 minut rejsu statkiem), ale plaże są zupełnie inne - większe. W okolicy Magawish Resort ich szerokość wynosi nawet 150 metrów. Większość hoteli ma własne, czyste plaże z dostępem do wody. W Hurghadzie nie ma klifów, piaszczyste plaże są przestronne, płaskie z łagodnym wejściem do wody. 

W Sharmie wygląda to tak: plaża, przy wejściu do wody - kamienie, 4-5 metrów w miarę płaskiego dna a później...głębia. W Hurghadzie wejście do wody wygląda tak: plaża, wejście do wody piaszczyste, 15-20 metrów łagodnego w pochyle i płaskiego dna, później głębia.

Oba miasta są przyjazne dla turysty. Zarówno w Sharmie jak i w Hurghadzie nie ma problemów aby coś dobrego zjeść, napić się, i pobawić o każdej porze dnia i nocy. Z przemieszczaniem się także nie ma problemu. O każdej porze dnia i nocy złapiemy taksówkę, lub busika, który zawiezie nas tam gdzie chcemy - za bardzo rozsądną cenę. Sklepy spożywcze otwarte są praktycznie całą dobę. Oba miasta (przynajmniej ich centra rozrywkowe) zasypiają około godziny 9 i śpią do 13, ale i tak ich brak nie jest dla turysty odczuwalny.

W Egipcie zegarek nie jest potrzebny. Nigdzie nie musimy się spieszyć. Cykl naszego dnia wyznacza wschód i zachód słońca. Reszta to opalanie się, kąpiele, wycieczki, zwiedzanie, jedzenie, picie, zabawa, sex i....czasami sen - na który tak naprawdę szkoda czasu.