Ciekawostki z Egiptu

Czego Egipt uczy obcokrajowca

Egipt zmienia postrzeganie życia. I to bardzo. Myślę, że uczy cieszyć się z małych radości, drobnostek. To co niedoceniane do tej pory tutaj wydaje się czymś bardzo istotnym. Na początku myślałam, że problem nie tkwi w tym, gdzie jesteśmy – czy to Polska, Egipt, czy inny kraj na ziemi...- ale w tym jakimi ludźmi się otaczamy. Ważne jest, aby na co dzień otaczać się osobami życzliwymi, które cieszą się z Naszych sukcesów i Nam kibicują. Mieszkając w Polsce miałam przez bardzo długo przeświadczenie, że co jak co, ale pewne rzeczy trzeba zrobić, mimo iż się ich nie chce, lub są dla mnie niewygodne. Często robiłam coś wbrew sobie, bo "tak wypada". Wizyta u nielubianych krewnych i robienie miny do złej gry, cieszenie się z jakiegoś durnego prezentu, który w życiu mi się nie przyda, udawanie życzliwości na studiach w stosunku do koleżanki, która jest największą suką pod słońcem, no cóż... zawsze sobie powtarzałam, że trzeba mieć klasę ;] To wypada, a to nie. Do tej pory w sumie wolę pewne kwestie przemilczeć, aniżeli dać się ponieść emocjom. Myślę, że życie w Egipcie jednak uczy pewnego dystansu do pewnych kwestii. Obserwując Egipcjan można odnieść wrażenie, że przyziemne sprawy nie załamią ich dobrego humoru i samopoczucia.Na pewno w jakimś stopniu obserwacja życia mieszkańców sprawia, że zmieniamy postrzeganie świata i życia. Inaczej podchodzimy do spraw przyziemnych, a inaczej spraw duchowych. Myślę, że Egipt sprawia, iż można poczuć się obywatelem świata, a nie zamkniętej metropolii, w której jest się uwięzionym.  Tutaj nikt się nie spieszy. Na wszystko jest czas. Śniadanie koło 15tej? Nie ma problemu. Tutaj czuje się w powietrzu wolność. Wszystko mniej przytłacza. Nie wiem czy to kwestia pogody, braku zanieczyszczeń, czy nastawienia ludzi, które się przekłada na nastawienie. Ogromny dystans do tego wszystkiego, co przemijające i nietrwałe tutaj odznacza się jeszcze bardziej. Myślę, że zwykłe rzeczy i przyjemności cieszą bardziej, a złe wydarzenia i problemy są z kolei pomniejszane.W Egipcie można odnieść wrażenie, że każdy nawet skomplikowany problem jesteśmy w stanie rozwiązać. Nie ma rzeczy niemożliwych. Przecież zawsze jest plan B. A jak nie plan B, to C, D, E... nieskończona liczba planów i opcji...Ja sobie zawsze powtarzam, że JUTRO ZNÓW BĘDZIE ŚWIECIĆ SŁOŃCE, BĘDZIE NOWY DZIEŃ. W Polsce ciężko mi było to powiedzieć na głos, zwłaszcza, że pewności, czy to słońce jutro będzie na niebie nie zawsze miałam...

 

        Egipt uczy rodzinności i przywiązania do tradycji. W Europie pomimo, że dalej celebrujemy święta razem z rodziną, odwiedzamy się nawzajem relacje rodzinne nie są tak zażyłe jak w rodzinach egipskich. Powiem szczerze, że jestem osobą, która lubi przebywać w ciszy i spokoju, mogę wręcz stwierdzić, że jestem typem samotnika. Mimo to bardzo lubię spotkania ze znajomymi, rodziną. Nie mówię, że mają być to wielogodzinne biesiady, ale kawa, ciastko – miła atmosfera. Patrząc na życie z perspektywy, w Polsce ciężko mi było złapać odpowiedni moment na spotkania rodzinne. Zaganiana pracą, obowiązkami. Tutaj rodzinne spotkania są naturalne i wiele osób nawet się nie zapowiada – wystarczy telefon kilka minut przed przyjściem (co mnie czasem irytuje ^^ - nieporządek w domu, kopa talerzy w zlewie, ale będziemy mieć gości – czasem szczęka opada – raz przystaję na to, a raz nie – zależnie od stopnia zagracenia mieszkania i samopoczucia ^^ pozytywem jest, że w ośrodku jest kawiarnia, w której przyjmujemy większość znajomych, nie ma to jak siedzenie na świeżym powietrzu). Rodzina w Egipcie stanowi bardzo ważne ogniwo. Nie chodzi o całkowite podporządkowanie się członkom rodziny (chociaż widziałam na własne oczy takie przypadki), ale o normalne, ciepłe relacje z krewnymi. Jest to bardzo miłe i urocze. Co więcej... w Egipcie NIGDY dosłownie NIGDY nie spotkałam się z krytyką ze strony kogokolwiek. Zawsze wszystko jest pięknie, cacy. Dla mnie to jest nie do pomyślenia, gdyż ja jestem bardzo czepialską osobą. Zawsze mam poczucie, że coś mogłabym zrobić lepiej, sprawniej, dokładniej. Tak samo w Polsce miałam wrażenie, że zapraszając do domu kogoś, warto posłuchać konstruktywnej opinii, co on sądzi na temat np. wystroju, itp. A tutaj ZAWSZE wszystko jest super pięknie ładnie. To jest wręcz podejrzanie dziwne i mnie lekko denerwuje. Wypytywałam milion razy męża, żeby mi powiedział co Jego rodzina sądzi o Naszym mieszkaniu. I zawsze się dowiaduję, że wspaniale urządziliśmy. Potrafię drążyć temat kilka godzin dopytując, czy aby na pewno, może jakieś ciekawe uwagi były....Mógłby ktoś mi powiedzieć, że np. lepiej byłoby gdybyś dała jaśniejsze zasłony w sypialni, nie wiem ... miałabym wówczas jakiś obraz jak kto postrzega dany stan rzeczy. A tutaj ZAWSZE tylko same gratulacje i ciepłe słowa. No ludzie! Jestem nieprzyzwyczajona do braku krytyki i naprawdę może budzić to lekką konsternację w Polce mieszkającej w Egipcie. Ogólnie zazdroszczę im tej rodzinnej atmosfery w Egipcie. Jest niesamowita. Można powiedzieć, że powrót do wartości, które w Europie powoli zamierają, a szkoda, bo warto je pielęgnować. 

 

        Egipt uczy szacunku do pracy ludzkiej. Obserwując ludzi w pracy można odnieść wrażenie, że pomimo trudnych warunków, niskiej pensji, braku dni wolnych, oni nadal cieszą się tym, że tą pracę mają. W takim Carrefourze nawet Pan od warzyw i owoców się do Ciebie uśmiechnie, pomoże wybrać smaczny okaz i życzy Ci miłego dnia. Wszystko bezinteresownie. Nie mówię, że wszyscy tacy są. Szczególnie w turystyce coraz mniej bezinteresowności obserwuję. Inny przykład to Pan ogrodnik. Codziennie go spotykam, gdy rano wychodzę z psem. Spokojnie wykonuje swoje obowiązki, podlewa rośliny, rozmawia z nimi. Nie sprawia wrażenia przytłoczonego swoimi zadaniami. A pracuje w słońcu dzień w dzień, od poniedziałku do niedzieli. Nawet w piątek nie ma wolnego.

 

        Wzajemna życzliwość. To coś, co bardzo podoba mi się w tym miejscu. Mając problem nie zostaniesz tutaj z nim sam. Nie masz pieniędzy na taksówkę? Myślę, że spokojnie taksówkarz weźmie Cię za free. Potrzebujesz jedzenia? Egipcjanie się z Tobą podzielą. Czasami wyrazy uprzejmości są tłumione przez wyrazy szacunku. Wiele osób, szczególnie mężczyzn w starszym wieku, w Egipcie nie popatrzy Ci się prosto w oczy, nie poda Ci ręki, nawet się nie uśmiechnie (np. znajomy Twojego męża). Właśnie z szacunku do Ciebie, gdyż jesteś kobietą. Nie oznacza to, że Cię lekceważą ;] Choć ja miałam takie pierwsze skojarzenia na początku mojego pobytu. Taka kultura. Jednak wiele młodych osób coraz częściej zdaje sobie sprawę z kultury europejskiej, wiedzą, że np. podanie ręki kobiecie, uśmiech lub zapytanie "Jak się masz?" to czysty wyraz uprzejmości, a nie jednoznaczny podtekst seksualny, jak wiele osób interpretuje ;] Z kolei jednak zapytanie "Jak masz na imię?" "Skąd jesteś?" odebrałabym już dwojako i musiałabym się zastanowić czy na takie pytanie w ogóle odpowiedzieć. Każda zaczepka ma większe lub mniejsze znaczenie, które zależy od sytuacji. Kiedyś na to patrzyłam z perspektywy turystki. Bardzo przychylnie. W sumie do tej pory zdarza mi się uśmiechnąć i krótko odpowiedzieć, po czym się wycofać z konwersacji Dłuższy kontakt mógłby wydać się Egipcjaninowi impulsem do bardziej namolnego zachowania ;] Nawet objęcia! ;] Tak, tak... to bardzo popularne zachowanie, które możecie zaobserwować na głównej promenadzie. Egipcjanin może złapać za rękę, objąć, przytulić... Typowa Europejka nie chcąc robić skandalu na ulicy delikatnie się odsunie i powie, że sobie nie życzy. Obawiam się, że ja zareagowałabym bardziej brutalnie... To jest głębsza kwestia i złożona sprawa ;] W Polsce zwykła konwersacja wydałaby mi się rzeczą normalną. Czekam na przystanku na busa. Ktoś chce pogadać. Nie ma problemu. Jakieś umilenie kilku chwil. Bez zobowiązań. Bez większego roztkliwiania się. Tutaj z kolej w takiej samej sytuacji lepiej zachować dystans i za bardzo się nie spouchwalać. Ciężko wyczuć intencje danego Egipcjanina, mimo, że podkreślisz, że masz męża. To co dla Nas wydaje się białe, tutaj często dla Egipcjan wydaje się czarne i na odwrót. Różnice w mentalności są ogromne, szczególnie jeśli chodzi o osoby spotykane na ulicy. Są to ludzie zazwyczaj prości. Raczej poematów Szymborskiej nie czytają, więc nie spodziewajmy się, że oni postrzegają pewne sprawy tak jak my. Oczywiście wiele zależy od stopnia zażyłości z daną osobą. Inaczej przecież będziemy się zachowywać ze znajomymi, a inaczej z obcymi Egipcjanami. Ciężko w Egipcie być dla kogoś uprzejmym, ale tym samym nie sprawić, żeby pomyślał sobie o Nas źle, gdyż wiele rzeczy nie przystoi, a wiele jest po prostu dla Nich dziwnych ;] Tak samo jak i dla Nas. Począwszy od częstowania papierosami (w Europie z paczki, w Egipcie wyciągamy i podajemy ręką) po zwykłe "Dzień dobry", a raczej "Salam alejkum".

 

        Myślę, że aby zrozumieć mentalność Egipcjan trzeba dużo obserwować, czytać, uczyć się. Wszystko to jest bardzo skomplikowane, a zarazem bardzo proste. Na pewno inne niż w Polsce. Wiele rzeczy, które tu są na porządku dziennym szokują w Polsce, i wiele rzeczy, które w Polsce są normalne, szokują w Egipcie. Fajnie jest tak żyć w dwóch różnych światach ;] Super przygoda! Chciałabym jeszcze do tych nieszczęsnych Chin się wybrać i zobaczyć jak tam ludzie żyją. Jakie mają tradycje, zwyczaje. Co jest tam białe, a co czarne.

 

        Być może  Nasze postrzeganie życia zależy od Nas samych, nie od tego w jakim miejscu się znajdujemy. Być może wynika to z towarzyszących Nam osób, a może po prostu wystarczy odnaleźć swoje miejsce na ziemi, gdzie czujemy się dobrze. Myślę, że ja je odnalazłam ;] Choć nie ukrywam, że za Polską mi tęskno bardzo. Coraz bardziej...   

 

 

Opublikowano 11th November 2014, autor: Egypt Weekly

 

 
Egipskie nazwiska i imiona

Egipcjanie nie posiadają jako takich nazwisk. Nie istnieje tutaj pojęcie nazwiska w takim rozumieniu jak u Nas. Tutaj znaczenie mają imiona, których Egipcjanie mają zwykle 4-5 (są one w kolejności chronologicznej - imiona bezpośrednich przodków w linii męskiej). Jeśli Egipcjanin mówi o nazwisku ma na myśli swoje drugie imię, czyli tak naprawdę imię swojego ojca lub w przypadku dużych klanów rodzinnych - nazwisko rodowe (które i tak najczęściej jest właśnie imieniem jakiegoś sławnego przodka).

 

      Chrześcijanie żyją w Egipcie według tych samych praw, co Muzułmanie i również nie mają nazwisk. Uzasadnienie dużej ilości imion po pierwszym "własnym" imieniu jest proste. Pierwsze po imieniu jest imieniem ojca, następne dziadka, następne pradziadka. To ile tych imion używają, zależy od możliwości identyfikacji człowieka. Wiadomo, że co drugi Egipcjanin to Mohamed lub Ahmed. Gdyby używano tylko imienia nadanego dziecku i jako nazwiska imienia ojca, to takich osób, które nazywałyby się Ahmed Mohamed lub Mohamed Ahmed byłoby w Egipcie miliony. Potrzeba więc następnego stopnia identyfikacji. Przy dodaniu imienia następnego przodka uzyskuje się zmniejszenie ilości osób o takich samych danych. Zazwyczaj przy czwartym imieniu uzyskuje się wyłączność danych...a jeśli wyjątkowo nie, dodaje się imię kolejnego wstecz przodka. Niektórzy mają nazwiska rodowe, które zostawały przypisywane przodkom na podstawie ich zajęcia, pracy, pozycji np. piekarz mógł dostać nazwisko 'Aish' (chleb). I tak jakiś tam np. Kareem, którego ojciec to Hassan Hany Aish, może nazywać się Kareem Aish lub Kareem Hassan, a w dokumentach będzie miał Kareem Hassan Aish (czyli tzw. nazwisko rodowe). 

 

      Jeżeli zawiera się związek małżeński w Egipcie nie wiąże się to dla kobiety ze zmianą nazwiska. Kobieta zachowuje swoje imię i imię ojca, dziadka, pradziadka. Np. kobieta nazywa się Sara (imię własne) Mohamed (imię ojca) Ahmed (imię dziadka) Marwan (imię pradziadka). Nie ma tutaj w zwyczaju, aby kobieta przyjmowała nazwisko męża. Przy rejestracji takiego związku w Polsce kobieta wybiera nazwisko jakie chce nosić, ale ponieważ zasady posiadania nazwisk w Polsce i w Egipcie są tak różne, często zdarza się, że polscy urzędnicy nie radzą sobie z tym problemem. Ja mam więc wiele możliwości ;] Teoretycznie mój mąż to Hossam Abdellatif Abdel-aziz Zayed. Czyli mogę wziąć człon, który mi się podoba. Mogę go przyłączyć do swojego nazwiska lub zachować jako oddzielny. Zważywszy, że popularnym przodkiem w rodzinie mojego męża był przodek o nazwisku „Zayed” oraz fakt, że jest to człon najkrótszy przyjęłam to nazwisko jako człon dołączony do mojego. Ogólnie Egipcjanie w takim stanie rzeczy mogą brać mnie więc za siostrę mojego męża, gdyż mamy to same nazwisko.

 

      Imiona męskie są w Egipcie mało zróżnicowane. Jeśli chodzi o muzułmanów, to 90% mężczyzn nosi kilka najbardziej popularnych „religijnych” imion, czyli: Mohammed, Mahmud , Mustafa, Ali, Ahmed. Każde z imion u mężczyzn, jak i u kobiet, jeśli nie jest imieniem Proroka lub kogoś z jego rodziny, coś oznacza, zwykle jakąś pożądaną cechę charakteru lub urody, choć te cechy z naszego, europejskiego punktu widzenia nie zawsze są czytelne i odbierane jako atrakcyjne. Dość popularne męskie imiona to: 

  • Karim – hojny 

  • Ahmed – godny pochwały 

  • Szady – śpiewak 

  • Hassan – piękny 

  • Omar – długowieczny 

  • Kamal – doskonałość 

  • Yahya – Ossama – jedna z nazw lwa. 

  •  

      Co do imion chrześcijańskich, to trzeba zauważyć, że popularne są takie imiona męskie jak: Thomas, Marco, Yosef. Co do imion żeńskich chrześcijańskich to popularne są: Maria, Sara, Marina, Suzan. 

 

      Imiona żeńskie muzułmańskie są bardzo intrygujące i dziwne dla Nas w brzmieniu. Dziewczęta jakby rzadziej mają imiona po rodzinie Proroka, czyli np. Fatima, Zajnab lub Aisza i nazywają się często: 

 

  • Rabab – biała chmura 

  • Nur – światło 

  • Abir – zapach 

  • Nahla – łyk wody 

  • Madiha – godna chwały

  • Gusen – gałęzie drzewa 

  • Nadżwa – poufna rozmowa 

  • Hana – szczęście 

  • Ruwajda – łagodnie stąpająca 

  • Malak – anioł.

 

      Polsko-egipskie dzieci mają tu zwykle imiona muzułmańsko-chrześcijańskie, związane ze Starym Testamentem, pojawiające się również w Koranie. Niewiele jest matek Chrześcijanek, które zgodziłyby się na nadanie jednoznacznie brzmiącego muzułmańskiego imienia swojemu dziecku, ja na pewno nie.  Jest więc bardzo dużo imion takich jak: Adam, Yosef (Józef), Yahya (Jan), Sara, Maria. Moim zdaniem to najlepszy kompromis zarówno dla mnie jak i męża. 

 

      Warto zauważyć, że niektóre Nasze imiona budzą tu nieprzyjemne skojarzenia… Egipcjanie nie mogą zrozumieć, jak można nazywać się Artur. To przez podobieństwo brzmienia do słowa: tartur, co znaczy po arabsku rogacz… Bez względu, jak brzmi imię i jak się komu kojarzy, zapis każdego z nich budzi zachwyt! Moje imię jest bardzo proste do wymówienia - Marta - kojarzy się z angielską Marthą. Jest to typowo imię biblijne, łatwe do zapamiętania.        Co do śmieszno-brzmiących imion arabskich to szczególnie imiona dziewcząt mogą dezorientować Polaków:

 

  • Banan - koniuszki palców 

  • Lama - ciemność warg 

  • Lina – delikatna 

  • Lubaba - najgłębsza istota.

 

      

Zupełnie inaczej było w czasach starożytnych. Pełny zestaw imion noszonych przez faraonów to Tytulatura królewska zwana "Królewskim Protokołem" . Tytulatura królewska (z wyjątkiem Nomen) była swoistym manifestem programowym panującego faraona. Większość faraonów znana jest ze swego imienia otrzymywanego podczas narodzin (Nomen), jednakże listy faraonów prezentują ich pod imieniem tronowym (Prenomen). W skład tytulatury wchodziło pięć imion. Faraonowie posiadali po 5 imion królewskich:

 

  • Imię Horusowe - było umieszczane w prostokątnym obramowaniu przedstawiającym fasadę pałacu i zwieńczonym wizerunkiem sokoła (boga Horusa). 

  • Imię tronowe - Prenomen - "nesuit-biti"- "Ten-który-należy-do-Pszczoły i Trzciny" (symbole Górnego i Dolnego Egiptu). Imię tronowe, przyjmowane było przez faraona podczas jego koronacji. Zapisywane tak jak i Nomen w kartuszu (magicznym węźle 'szen'). 

  • Imię Złotego Horusa - symbolizujące prawdopodobnie triumf Horusa nad Setem oraz wyrażające znaczenie jakie miało złoto w wierzeniach o nieśmiertelności i wieczności. 

  • Imię Pana Obydwu Krain - Neb Taui - "Pan Obu Krajów". Epitet, będący obok Pięciu Wielkich Imion częścią składową tytulatury królewskiej. Często na malowidłach i reliefach umieszczany przed kartuszami z imionami królewskimi. 

  • Imię własne - Nomen - "Sa-Ra" - "Syn Re, Pana Światłości" - jako jedyne z tytulatury, nadawane dziecku z rodziny królewskiej przy narodzinach. Było to często imię rodowe, jak np. u Ramzesów. Zapisywane tak jak i Prenomen w kartuszu. 

  •  

Egipskie imiona mogły zostać zapisane w jednym z 4 alfabetów: 

 

  • Hieroglify - pismo używane do zapisu najważniejszych spraw państwa i świętych tekstów. Ostatni zapis tym rodzajem pisma pochodzi z 24 sierpnia 394 roku z wyspy File. W piśmie hieroglificznym występowały piktogramy, które odpowiadały konkretnym znaczeniom i determinatywy – odpowiedzialne za uściślanie znaczeń. Niektóre z hieroglifów miały ponadto wartość fonetyczną (jeden znak odpowiadał jednej, dwóm lub trzem spółgłoskom). Całe pismo składało się z ok. 7000 hieroglifów. Pismo rysunkowe (hieroglificzne) było przez Egipcjan używane w celach religijnych, by oddawać cześć bogom (świadczy o tym np. egipska nazwa pisma hieroglificznego: sš n mdw ntr – pismo mowy boskiej). 

  • Hieratyka - uproszczone pismo hieroglificzne używane początkowo przez kapłanów do szybkiego zapisu. Później stało się pismem skrybów. Używane od epoki tynickiej po czasy rzymskie. 

  • Demotyka - pismo wywodzące się z hieratyki powstałe w VII wieku p.n.e. służące do zapisu różnorodnych tekstów od umów handlowych, przez dokumenty państwowe po literaturę piękną i formuły magiczne. Obecną nazwę nadał mu Herodot, podczas gdy oficjalne dokumenty z epoki ptolemejskiej nazywały je "pismem ksiąg". Ostatni zapis tym rodzajem pisma pochodzi z 450 roku n.e. z wyspy File 

  • Koptyjski - do zapisu używano alfabetu greckiego z zachowaniem siedmiu znaków ze starożytnego pisma egipskiego. Najstarsze zapisy pochodzą z I i II wieku n.e. - są to egipskie pisma magiczne. W znacznym stopniu zostało wyparte po podboju arabskim w VII wieku n.e.

 

Jak widzicie imiona i nazwiska Egipcjan są bardzo intrygujące. Zdecydowanie różne od Naszych europejskich. 

 

Jeszcze mała uwaga dla Pań zawierających związek małżeński. Potrzebujcie dokument z Urzędu Stanu Cywilnego. Proszę spojrzeć co piszą na temat nazwisk na stronie MSZ: 

 

W wystawianym przez polski Urząd Stanu Cywilnego zaświadczeniu o zdolności do zawarcia związku małżeńskiego prosimy zwrócić uwagę na odpowiednią kolejność „Danych o osobie, z którą wnioskodawca zamierza zawrzeć związek małżeński", tj. odpowiednią sekwencję wpisywania danych w rubryce: Nazwisko i imię (imiona)narzeczonego/narzeczonej:

 

Za nazwisko uznaje się wszystkie elementy występujące po pierwszym członie, tj. imieniu właściwym, zgodnie z zapisem w paszporcie. tj. jeśli Egipcjanin ma zapisane w paszporcie imię i nazwisko:

 

Mohammed Yousef Abdelati Moustafa, za imię uznajemy Mohammed, natomiast Yousef Abdelati Moustafa jest uznawane za nazwisko.

 

W związku z tym w zaświadczeniu o zdolności do zawarcia związku małżeńskiego powinien znaleźć się zapis:

 

Nazwisko i imię (imiona): Yousef Abdelati Moustafa Mohammed.

 

Nieprawidłowy wpis powoduje brak możliwości przyjęcia zaświadczenia do legalizacji przez Konsulat.

 

Opublikowano 5th October 2014, autor: Egypt Weekly

 

 
Egipski pracownik

Egipt to kraj południa. A wiadomo jacy są południowcy. Nie trzeba sięgać daleko. Wystarczy podpatrzeć takich europejskich Włochów lub Hiszpanów lub Greków. Można powiedzieć, że kraje południowe charakteryzują się bardzo lekkim usposobieniem, pogodnym charakterem i zwariowanymi pomysłami…Obywatele tych krajów zapadają w pamięć na długo. Są bardzo charakterystyczni, głośni.  Ten kto był we Włoszech, Grecji czy Hiszpanii zauważył, że „praca nie zając – nie ucieknie”. Podobnie jest w Egipcie. Egipcjanie ogólnie z natury są leniwi, ale i charakteryzuje ich porywczość. Przynajmniej ja tak zaobserwowałam. Potrafią odpoczywać (i jeść) całymi dniami. Śniadanie o 15:00? Nie ma problemu. Włoska siesta przy tym się chowa. Jednak gdy przyjedzie pora na kłótnię nie przebierają w środkach.

 

      Obserwując przez kilka miesięcy Egipcjan nasuwają mi się wnioski, że każdy pracę w Egipcie poszukuje. Jedni bardziej intensywnie, drudzy mniej. Nie wiem czy to poszukiwanie jest związane z uspakajaniem własnego sumienia, że „coś” w tym kierunku robią czy też może naprawdę jej szukają. Byłabym skłonna jednak pozostać przy tym pierwszym stwierdzeniu. Uważam, że każdy prędzej czy później znajdzie coś odpowiedniego. Namówić Egipcjanina, żeby poszukał pracy w necie – płonne nadzieje. Prędzej przeleci pół miasta za pracą, aniżeli pofatyguje się na stronkę www z ogłoszeniami. Tylko właśnie… nawet jak już pracę znajdzie… problem jest w tym, że Egipcjanie potrzebują BARDZO dużo czasu do namysłu, czy ta praca będzie aby odpowiednia? Rozważają, zastanawiają się… w większości przypadków ofertę odrzucają z mniej lub bardziej błahego powodu. A tamto a sramto. Czasem tak się zastanawiam… nie ma delikwent pracy, siedzi u rodziców na utrzymaniu, ma te 25-30 lat i NIC. Nikt nie widzi w tym niczego złego. A uwierzcie, że takich przypadków jest tutaj mnóstwo. Przykładowo ze znajomych mojego męża z Jego rocznika pracuje może 2-3 osoby. A reszta? No właśnie.

 

      Wielu jest Egipcjan, którzy nawet załatwią sobie tą pracę po znajomości, popracują 1-3 miesiące i im się praca już nudzi. Ewidentny brak szacunku dla pracy. A bo PENSJA (główny powód) za mała, a to że za mało dni wolnych, a że za dużo obowiązków, szef zły, współpracownicy gorsi, obiady na stołówce okropne, pokoje pracownicze dramatyczne… no i tak dalej i tak dalej. Złej baletnicy przeszkadza nawet rąbek u spódnicy. Egipcjanie potrafią narzekać, ojjj potrafią. Więc nie jest to jedynie cecha narodowa Polaków. Jak już jeden z drugim pracę straci (albo rzuci) zaczynają się rozmowy o „biznesach”. To jest ulubiony temat Egipcjan. Potrafią o tym rozmawiać GODZINAMI!  Czasami tak słuchając tych wywodów zastanawiam się gdzie logika ;] Pan X chce zainwestować X funtów w przedsięwzięcie X. Planowane przychody Y mają pojawić się za Y miesięcy. Skąd te wyliczenia? Z DUPY.  Serio. Zero biznes planu. Zero jakiejkolwiek spójności ;] Nikt analiz nie robi, tylko posiłkuje się tym, że „Ahmed” zrobił interes i mu wypaliło, to mi też wypali ;] Ręce opadają i nie tylko ręce.

 

      Jak już dojdzie jeden z drugim, że jednak biznes nie wypali, albo co gorsze biznes okaże się totalną klapą bez dochodów, jeden z drugim gorączkowo zaczyna poszukiwać jakiejkolwiek pracy. Oczywiście co robi? Robi podchody do swojej starej pracy. Czy aby może wrócić? Pracodawca albo przyjmuje delikwenta, albo nie. Pracownikowi wali się grunt pod nogami, bo oszczędności poszły w las. Pozostaje powrót na łono rodzinne lub łapanie się jakiejkolwiek roboty, nawet tej za 100$ na miesiąc. W między czasie oczywiście delikwent ma oczy i uszy otwarte i dalej szuka okazji i łatwej możliwości na biznes.  Kółko się zatacza.

 

      Musicie wiedzieć, że wielu Egipcjan podchodzi do obowiązku pracowniczego bardzo lekko. Dziś jest praca, jutro jej nie ma.  Bardzo wielu pracowników rzuca pracę z dnia na dzień. Powody są RÓŻNE. Matka w szpitalu, babcia na cmentarzu, żona rodzi, pensja za mała (chociaż cały czas jest taka sama), zbyt duża kontrola szefa i wiele wiele innych powodów, które tylko można przedstawić. Wielu z nich powraca do miejsca pracy, np. po krótkim pobycie w domu (znudzi się domowa sielanka i szukają odskoczni). Egipcjanie jednak starają się pilnować w tym zakresie. Bowiem wiedzą, że referencje są bardzo ważne. Rzucając pracę z dnia na dzień mogą pożegnać się z pięknym listem polecającym. W Egipcie pracodawcy często sprawdzają właśnie referencje, a rzadziej dyplomy ukończenia danego poziomu edukacji. Bardziej uwaga jest zwracana na praktyczne umiejętności pracownika – znajomość języków obcych, relacje interpersonalne, estetykę.

 

      Niemniej jednak znam wielu Egipcjan, którzy śmiertelnie poważnie podchodzą do swojej pracy. Jest to kwestia honoru i dobrego imienia. Wykonują swoje obowiązki od A do Z. Stresują się, zjadają zęby z nerwów, ale są świetnymi pracownikami i sprawdzają się w tej kwestii wyśmienicie. Oczywiście narzekają na to i tamto, ale potrafią wziąć się do kupy i działać. Najbardziej stresującym elementem w pracy moim zdaniem jest kontrola ze strony szefa. Egipcjanie, których znam prześcigają się w kombinowaniu jak być dobrym pracownikiem, ale przy okazji nie dać się omotać pracodawcy. Np. sposoby na popijanie coli z baru all inclusive barmani mają wyćwiczone do perfekcji tak samo jak palenie fajek pod barem.

Egipcjanie bardzo często „podkopują pod sobą dołki” i „podkładają świnię”. Mimo ogólnie przyjętej zasady „wszyscy jesteśmy braćmi” incydenty zdążają się. Donoszenie pracodawcy na współpracowników to dość powszechne zjawisko. Ponadto często pracownicy donoszą na swojego pracodawcę ;] Pracownicy uwielbiają też obgadywać się nawzajem, a już w szczególności osoby z pionu General Management. To istna gratka.

 

      Pomimo to w większości firm panuje miła atmosfera. Współpracownicy często trzymają wspólną sztamę przeciwko pracodawcy, wspierają się i nawzajem bronią. Takie więzi bardzo się przydają. Nawet, gdy drogi pracowników się rozchodzą, to nie tracą oni ze sobą kontaktu. Często dzwonią do siebie po kilka razy w tygodniu powiedzieć tylko, że za sobą tęsknią ;] Dzięki temu, że mój mąż ma wielu znajomych (właśnie z poprzedniej pracy) mamy większe możliwości spędzania wolnego czasu. Tutaj jakiś drink po znajomości za free, tutaj ktoś pracuje to Nas wpuści za ładne oczy i nie trzeba płacić wejściówki na dyskotece ;] Z kolei mój mąż pomoże komuś z zakupem mieszkania, bo bardziej się orientuje na rynku nieruchomości, albo zrobi jakiś transfer przy okazji i tak się kręci. Znajomości w Egipcie to bardzo cenny atut. Ja byłam w szoku, podczas jeden sytuacji. Kolega męża mieszka w tym samum compoundzie, co my. Raz mijaliśmy się w bramie – my wchodziliśmy, kolega wychodził na zewnątrz. Od razu zaproponował czy może nie chcemy czegoś ze sklepu, czy Nam czegoś nie przywieźć. A może chcemy jego auto pożyczyć? Jeśli tak to nie ma sprawy. Oczywiście grzecznie podziękowaliśmy za propozycję i tyle. Dodam, że kolega nie jakiś bardzo bliski – tylko znajomy. Życzliwość Egipcjan czasami nie zna granic.

 

Ogólnie uważam, że Egipcjanie potrafią bardzo wiele. Obserwując mojego męża jestem pełna podziwu. Nie wiem czy mi by się tak chciało po tyle godzin czasami pracować. A wraca do domu z uśmiechem na twarzy i ma na wszystko czas i ochotę. Jestem w wielkim szoku, gdy po 12 godzinach i bezsennej nocy jest w stanie mi zaproponować wyjście na plażę lub basen. Egipcjanie mają wielki hart ducha, ale w większości przypadków nie osiągają swojego celu, bo mają słomiany zapał. Dlatego też koniecznie trzeba ich wspierać w pomysłach. Bo naprawdę wiele potrafią, ale są niedocenieni. Mój mąż bardzo szanuje swoją pracę. Oczywiście bywają lepsze i gorsze dni. Ale wie, że praca jest niezbędna do życia. 

 

Znam kilka osób, które osiągnęły niewątpliwy i ewidentny sukces zawodowy w Egipcie. Są to osoby jednak bardzo obrotne i właśnie posiadające liczne znajomości, które zostały wypracowane przez wiele lat ciężkiej pracy. Nie mają one jednak życia prywatnego, albo mają go w stopniu ograniczonym. Ciągle dzwoni telefon, latają od spotkania do spotkania. Piękne samochody, wypasione domy i pełno stresu. Takie życie. 

 

Opublikowano 19th September 2014, autor: Egypt Weekly